Imię kota to sprawa, wbrew pozorom, niełatwa,

Toteż w dłoni długopis mi drży,

Gdy mam wskazać, jak bardzo całą kwestię nam gmatwa

Fakt, że kot ma imiona aż TRZY.

Pierwsze — imię słyszane co dzień z ust właściciela:

Piotr, Wiktoria, Ferdynand, Ramona,

Mścisław, Ingmar, Alonzo, James, Fabrycy lub Fela:

Wszystko — zwykłe, rozsądne imiona.

Wymyślniejsze, którymi czasem koty się wabi,

Kiedy pragnie się skąpać je w glorii —

Tucydydes, Elektra, Dżyngis-Chan, Hammurabi —

Też należą do tej kategorii.

Dodam jednak, że koty — o czym mniej się pamięta —

Mają DRUGIE, godniejsze imiona:

Bo inaczej — skąd wąs ten i pierś dumnie wypięta,

Skąd pionowość prężnego ogona?

Mógłbym tu takich drugich imion dać dłuższy przegląd:

Cosanostradamus, Proto-Prot,

Bombalurina, Mustaffson, Egmont von Egglond;

Każde z nich — jeden tylko ma kot.

Ale nie na tym koniec, nie! W najdalszej gdzieś dali

TRZECIE imię majaczy: my, bladzi

Ze znużenia, daremnie sto lat będziem pytali,

Gdyż kot tylko je zna — i nie zdradzi!

Toteż, ilekroć ujrzysz, że twój kot na tapczanie

W coś w rodzaju sfinksa się przemienia,

Powód jest zawsze jeden: błogie kontemplowanie

Własnego sekretnego trzeciego kociego

Upojnie tajemnego,

Utopiotajnionego,

Nie upodobnionego do niczego innego

I upodobanego najbardziej imienia.

 

przekład Stanisław Barańczak

 

Z: T.S. Eliot. Koty. 9 [tłum. S. Barańczak]. Wydawnictwo Literackie 2005.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •