Krowa siedzi wśród kwiatów. Nagle zobaczona oko w oko. Rodzimy sfinks. Pełen zagadek, mleka i bezmiernej cierpliwości.

Teraz wygląda jak obojętna mieszczka obstawiona wazonami kwiecia w zielonym, pełnym przysmaków buduarze, sącząca tizanę z ziół. O nic nie pyta, nie ciekawi jej los. Przeżuwa własną papkę, własne przeznaczenie, krążące niespiesznie w doskonałym, zamkniętym układzie jej wnętrza. Odrastające wciąż kwiaty i trawy dają jej złudzenie nieśmiertelności.

 

Z: Julia Hartwig. Nim opatrzy się zieleń. Wydawnictwo Znak, 1995

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •