Tadeusz Różewicz. Walentynki (poemat z końca XX wieku)  (fragment)

[…]

II

w dniu Świętego Walentego

roku pańskiego 1995

w czarnej skrzynce nawija damski głos

kochajmy się bezpiecznie

w związku z „dniem zakochanych"

 

w dniu Świętego Walentego wspomnę

że Ewa kusiła Adama jabłkiem

nie kotletem

 

głos męski:

homo sapiens

potrafi inną istotę

doścignąć zabić

obedrzeć ze skóry

i zjeść

 

ludzie i małpy

są trawożerne

mięsożerne owadożerne

i owocożerne

człowiek nie jest

drapieżnikiem

ale

miałem nieprzyjemność

bycia w rzeźni

ludzie nie zastanawiają się

skąd  się bierze

kotlet na talerzu

 

[…]

 

W: Tadeusz Różewicz, Walentynki (poemat z końca XX wieku), Nowy Napis, 2019


Tadeusz Różewicz. Unde malum?

Skąd się bierze zło?

jak to skąd

z człowieka

zawsze z człowieka

i tylko z człowieka

 

człowiek jest wypadkiem

przy pracy

natury

jest

błędem

 

jeśli rodzaj ludzki

wyczesze się

własnoręcznie

z fauny i flory

 

ziemia odzyska

swój blask i urok

 

natura swą czystość

i nie-winność

 

żadne stworzenie poza

człowiekiem

nie posługuje się słowem

które może być narzędziem

zbrodni

 

słowem które kłamie

kaleczy zaraza

 

zło nie bierze się z braku

ani z nicości

 

zło bierze się z człowieka

i tylko z człowieka

 

jesteśmy w myśli jak

powiada Kant

a tym samym odtąd w bycie

inni niż czysta natura


Tadeusz Różewicz ***  (Ucieczka świnek dwóch)

Ucieczka świnek dwóch

z obozu zagłady

rzeźni

 

dziś opowiedział mi ktoś

historię zabawną

i ciekawą wielce... działo się

to na wyspie gdzie Angielczyków plemię

owce klonuje gdzie mleko

krowie ma kobiece właściwości pokarmowe

gdzie wariują ludzie

a nawet psy

co zjadły mączkę z mózgu baraniego

 

świnki te uciekły z rzeźni

zrobiły podkop pod ogrodzeniem

uciekły przez pole i lasek

przepłynęły strumyk i rzekę

 

ruszyły w pogoń straże psy

śmigłowce

beczały na łące

sklonowane owce

 

aż wreszcie schwytano zbiegi

"ludzkość" tym razem ruszyła na pomoc

ruszyła na pomoc

i zamiast świnki

przerobić na szynki i schaby

władze zapewniły im rentę

i dożywocie Sam następca tronu

otoczył świnki ochroną

po tej wiadomości

wiara nadwątlona

znów do mnie wróciła

 

PS.

w trzy dni później przeczytałem

że życie świnek nie jest pewne

bo właściciel rzeźni wytoczył proces

chce odzyskać świnki-szynki

i przerobić je na bekon kiełbaski nóżki żeberka

(prawo jest po jego stronie... prawo własności...

a w mglistym Albionie

prywatna własność

to rzecz święta)...

 

jak się skończyła historia świnek nie wiem

bo zaczął się wiek nowy i era

Harrego Pottera

Zła muzyka

(uwagi na marginesie festiwalu piosenki)

 

zła muzyka to wiatry

wypróżniającego się demona

Kakafonia Kakanie

zła muzyka jest g...

na którym poślizgnął się

wywrócił i połamał idol

z okazji kolejnej Love Parade

w Berlinie pod hasłem

"muzyka jest kluczem"

uczestnicy zostawili po sobie

kilkaset ton śmieci prezerwatyw

i jednego trupa

 

producenci złej

muzyki

winni być

kastrowani

 

pozbawieni uszu

będą śpiewali

cienko w piekle

 

emerytowani brodaci "idole"

podrygują

na funebralnych festiwalach

w wianuszku liryczących

bachantek od siedmiu boleści

 

stary palant wspomina

dżes w katakumbach PRL-u

męczenników w czerwonych skarpetkach

ze łzą w oku

z włosami jak św. Genowefa

ryczy

jacieko jaciekoch jaciecham

 

towarzyszy im

wyprany z dowcipu

mistrz

ceremonii

"konferansjer" który

zwraca to co gadał przed laty

 

a biedna publika

wszystko łyka

robi owacje na stojąco

siedząco

i pod siebie...


Tadeusz Różewicz. Świniobicie

                                                          Jerzemu Nowosielskiemu

                                                          na pamiątkę rozmów o zabijaniu zwierząt

 

Pamiętajcie o tym, że jeżeli diabeł

chce kogoś kopnąć, nie uczyni tego

swym końskim kopytem,

lecz swą ludzką nogą.

 

w szwajcarskim dzienniku

przeczytałem artykuł

  1. "Arme Schweine"

biedne świnie

 

jakże te niewinne stworzenia

cierpią w przeczuciu śmierci

lecz nasz polskie świnie

są równie wrażliwe

jak ich szwajcarskie siostry

 

wiezione do szlachtuza

często umierają na zawał serca

 

"świniobicie" łączy się w naszym

kraju z narodzinami i śmiercią

z chrztem pogrzebem

a nawet pierwszą komunią

 

czytałem w "Polityce" artykuł

o przeszczepieniu serca świni

młodemu człowiekowi

 

-Dlaczego zdecydował się pan

akurat na serce świni? - pyta dziennikarz

- Ze względu na najodpowiedniejsze rozmiary-

odpowiada doc. Zbigniew Religa

ze Śląskiej Akademii Medycznej -

były to młode osobniki

o wadze od 80 do 100 kg -

tak, aby serca były ludzkich rozmiarów ...

również Kościół w pełni akceptuje

wszystkie przeszczepy, z wyjątkiem

transplantacji mózgu i narządów rodnych ...

 

niech żyje świnia!

przyjaciółka ludzi

wznoszę ten okrzyk

z głębi serca (ludzkiego)

 

niech żyją wszystkie świnie

zjedzone przez ludzkość

od stworzenia świata!

 

ileż świńskich serc nerek

ileż świńskich nóżek

zostanie przeszczepionych

do końca XX wieku

 

jako moralista pytam

 

czy znajdzie się choć jeden

człowiek który chorej świni

odda swoje serce mózg

lub nerkę

 

kiedy ludzkość dojrzeje

do takiej miłości

aby powiedzieć

siostro moja świnio

 

kiedy wystawimy w Genewie

przed siedzibą narodów zjednoczonych

pomnik

świni z prosiętami

 

Konkurs na pomnik świni

"uważam za otwarty"

 

 

W: Tadeusz Różewicz. Płaskorzeźba


Czesław Miłosz. Po ziemi naszej (fragment)

Gdybym miał przedstawić czym jest dla mnie świat

wziąłbym chomika albo jeża albo kreta,

posadziłbym go na fotelu wieczorem w teatrze

i przytykając ucho do mokrego pyszczka

słuchałbym co mówi o świetle reflektorów,

o dźwiękach muzyki i ruchach baletu

 

W: Król Popiel i inne wiersze. 1961

 


Czesław Miłosz. O aniołach

Odjęto wam szaty białe,

Skrzydła i nawet istnienie,

Ja jednak wierzę wam,

Wysłańcy.

 

Tam gdzie na lewą stronę odwrócony świat,

Ciężka tkanina haftowana w gwiazdy i zwierzęta,

Spacerujecie oglądając prawdomówne ściegi.

 

Krótki wasz postój tutaj,

Chyba o czasie jutrzennym, jeżeli niebo jest czyste,

W melodii powtarzanej przez ptaka,

Albo w zapachu jabłek pod wieczór

Kiedy światło zaczaruje sady.

 

Mówią, że ktoś was wymyślił

Ale nie przekonuje mnie to.

Bo ludzie wymyślili także samych siebie.

 

Głos - ten jest chyba dowodem,

Bo przynależy do istot niewątpliwie jasnych,

Lekkich, skrzydlatych (dlaczegóż by nie),

Przepasanych błyskawicą.

 

Słyszałem ten głos nieraz we śnie

I, co dziwniejsze, rozumiałem mniej więcej

Nakaz albo wezwanie w nadziemskim języku:

 

zaraz dzień

jeszcze jeden

zrób co możesz.


Ignacy Krasicki. Człowiek i zwierz

Człowiek, wybór natury, świata prawodawca,

Człowiek, praw stanowiciel, a przestępstwa sprawca,

Sam łamie obowiązki, co wznawia i kleci.

Któraż lwica jęczała na niewdzięczne dzieci?

Któryż żubr żubra zdradził? W przychylnej postaci

Zmówiliż się na wilka wilcy koligaci?

Trułże doktór lis lisa? Gdy sprzeczka zmówiona,

Brałże jastrząb jastrzębia w sprawie za patrona?

I żeby z nieprawego korzystał narzędzia,

Dla zysku kruk krukowi stałże się zły sędzia?”

 

W: Krasicki, Człowiek i zwierz, w: Satyry i listy, Wirtualna Biblioteka Literatury Polskiej, Uniwersytet Gdański, s. 59.


Bakun, Romuald. Zwierzęta jak ludzie. Wydawnictwo M, Kraków, 2010

Zbiór baśni zasłyszanych przez Autora ks. Romualda Bakuna od rdzennych mieszkańców Kongo.


Darwin, Karol. Wyraz uczuć u człowieka i zwierząt.

Wyraz uczuć u człowieka i zwierząt jest jednym z ostatnich i najlepszych dzieł Darwina, w którym otwarcie i bez strachu używa już słowa ewolucja i pisze o bezpośrednim pochodzeniu człowieka od małpy. Jest to pierwsza na świecie poważna rozprawa o ekspresji emocji z licznymi przykładami i bogactwem opisu. Poprzez powracanie do ewolucji Darwin próbuje znaleźć uzasadnienie ruchów mimicznych. Każde podjęte zagadnienie omawia możliwie najbardziej dogłębnie, analizuje plusy i minusy przyjętego sposobu rozumowania, cytuje swoich zwolenników i przeciwników, a niejednokrotnie z rozbrajającą szczerością przyznaje, że nie jest w stanie wysnuć ostatecznego wniosku, pozostawiając czytelnika ze swoimi wątpliwościami i rzetelnie zebranymi argumentami obu stron. Precyzyjnie opisuje niezwykle silną więź człowieka z przyrodą, który jest jej integralną częścią, podobnie jak zwierzęta.

Książka ta stała się kamieniem milowym w badaniach nad biologicznym mechanizmem kreowania emocji. Prowadzone obecnie analizy rzucają nowe światło na naturę zwierzęcych uczuć. Dziś już wiemy, że mózg człowieka i innych ssaków zbudowany jest z tych samych struktur. Dlaczego więc zwierzęta nie miałyby odczuwać podobnych do człowieka emocji?


Franciszek J. Klimek. Koty są dobre na wszystko. Ars Longa, Kraków 2014

Tomik wierszy zawiera 93 utwory poetyckie "poety kotów" F.J. Klimka, w tym jedyne w światowej poezji "kocie limeryki" (podziwiane przez samą Wisławę Szymborską) jest również pięknym albumem grafik i obrazów o kociej tematyce autorstwa białoruskiej malarki Oksany Gatalskyej. Prace jej zdają się podkreślać klasyczne piękno wierszy polskiego poety.


Leopold Staff. Zatarg z ptakami

Kiedy, ze snu nocnego słodkiej tajemnicy

Obudzony ze świtem, wyjdę w pole wcześnie,

Ptaki, jakbym z nieznanej wracał zagranicy,

Pytają mnie świergotem: „Cóż tam słychać we śnie?”

 

Milczę, nie chcąc dopuścić w swe skryte marzenia

Wścibskiego bractwa, co się zda gniewne po trosze,

Zwłaszcza dzięcioły; lecą więc pod las do cienia,

Lecz choć pukają w drzewa, las nie mówi: „Proszę!”

 

I czują się bezdomne: ni w mym śnie, ni w lesie.

Czyż mam je wtajemniczać w mych rojeń legendę?

Każdy z nas sobie śpiewa, śni, z wiatrem się niesie.

Żegnam! Kłaniajcie mi się, gdy wam śnić się będę!

 

W: Leopold Staff. Deszcz majowy. Nasza Księgarnia, 1978


Leopold Staff. Pies w słońcu

Dzień cały na żelaznym upięty łańcuchu,

Przepędza czas niechętnie, w niecierpliwej nudzie,

To zębcami białymi kłapnie się po udzie,

Tępiąc muchy pasące się w sierści kożuchu.

 

Aż w noc, gdy mu nad mieniem pieczę zdadzą ludzie,

Przykład wierności czujnej, arcywzór posłuchu,

Skupiwszy całą duszę w swym węszącym cuchu

Zbiega zagrodę, snowi wróg i słomie w budzie.

 

Nie by był nagrodzony sutym strawy kaskiem,

Lecz że sam jest wcielonym, żywym obowiązkiem…

I gdy w niedzielę wiejscy świętują prostacy,

 

On wyciągnięty w słońcu, dysząc na kształt miecha,

Z wywieszonym jęzorem dumnie się uśmiecha:

Spokojne wsi sumienie po spełnionej pracy.

 

W: Leopold Staff. Deszcz majowy. Nasza Księgarnia, 1978