Dzień dobry!

Stron, pięknych stron, blogów, profili facebookowych poświęconych zwierzętom i walce o ich prawa jest wiele. Można się pogubić, może czasem trudno coś znaleźć. Dlatego starałam się tu, w jednym miejscu zebrać rozproszone informacje, będę śledzić co się dzieje, podawać aktualności. Z pewnością jest tu wiele braków, ale liczę na to, że pomożecie w ich uzupełnianiu.

Zapraszam, przysyłajcie informacje, piszcie własne wspomnienia, opowiadajcie co robicie, pochwalcie się swoją twórczością.  Zapraszam!

Może trochę dziwna nazwa strony nawiązuje do wiersza S. Grochowiaka: Po ciemku

Basia Niedźwiedzka


ParkowałyśmyEko

Dziś wspierałyśmy z Sarusią, w Parku Bednarskiego w krakowskim Podgórzu, ekologów i Papieża Franciszka w ich walce o odmianę człowieka! Dla dobrej przyszłości i onegoż i wszystkiego, co żyje. Zainteresowanie niedzielnych spacerowiczów umiarkowane, radość ze spotkania tylu ludzi troszczących się o środowisko - ogromna. Ale, nawet jeżeli tylko kilka, kilkanaście nowych osób zacznie zmieniać swój styl życia w wyniku naszych pogadanek, to dużo. Jeżeli choć kilku osobom i kilku zwierzakom na Ziemi będzie w wyniku takich akcji lepiej to dobrze.

Toczymy (jak raz w upale) śnieżną kulę. Rośnie!

fot. Janusz Bończak (Naczelny Redaktor pisma Istota, polecamy!)


Nasze siostry Krowy

Krowy uratowane! W każdym razie... starajmy się mieć zaufanie do rządzących.  Decyzja o zachowaniu stada krów w Deszcznie pokazała jeszcze raz siłę spontanicznych ruchów społecznych, a też to, że jeszcze nie straciliśmy całkowicie naszego naturalnego związku ze zwierzętami. Oczywiście,  miliony, w naszym kraju dziesiątki tysięcy zwierząt codziennie są zabijane na nasz stół, a do tego, zanim tam trafią, są traktowane okrutnie, bezdusznie, BEZBOŻNIE! Są tak traktowane dlatego, abyśmy mogli jeść ich mięso jak najtaniej i z jak największym zyskiem dla hodowców, jak najwięcej.

O tym, że obrońcy zwierząt, teraz krów, ignorują fakt masowego uboju zwierząt nie omieszkał powiedzieć minister rolnictwa, dając do zrozumienia, że to grupa sentymentalnych oszołomów. Nie boimy się takiej etykiety, walczymy także o humanitarne traktowanie wszystkich zwierząt hodowlanych, i o godne życie dla nich. „Człowiek etyczny nie boi się, że inni wyśmieją go i nazwą sentymentalnym”, a  „ludzie będą zdumieni tym, jak wiele czasu potrzebowali, zanim się nauczyli postrzegać bezmyślnie krzywdzenie życia, jako rzecz nie do pogodzenia z etyką” powiedział kiedyś Albert Schweitzer - lekarz, filozof, duchowny, laureat Pokojowej Nagrody Nobla.

Walka o te akurat krowy to walka przede wszystkim symboliczna. Miejmy nadzieję, że budzi w ludziach refleksję.

A przy okazji, Ci, którzy jeszcze tego nie zrobili mogą podpisać się pod europejskim obywatelskim projektem zmiany prawa odnośnie do hodowli zwierząt w klatkach TUTAJ

Cieszmy się z tego sukcesu, a jako wyraz radości przypomnienie filmiku o tym jakie są krowy: Tutaj


Hołownia, "Boskie zwierzęta" i my

W ostatnią sobotę (9 marca) byłam na spotkaniu z Szymonem Hołownią dziennikarzem, pisarzem, autorem wspaniałej, napisanej całym sercem, całym sobą, książki „Boskie zwierzęta”. Pan Hołownia był jak zawsze samą energią i pasją. Mówił o tym co znajdziecie i w książce, tzn. o zależności tego, w jakim stanie jest nasza Ziemia od naszych codziennych, małych wyborów. Nasze marnotrawstwo i rozpasanie konsumpcyjne to tak naprawdę wielka nasza niesprawiedliwość. Zjadają i niszczą Ziemię Ci najsilniejsi. My należymy do tych silnych. Cierpią najbiedniejsi i najbardziej bezbronni ludzie, cierpią zwierzęta w przemysłowych hodowlach, cierpi natura.Czytaj więcej...


Orzecznictwo w sprawach dotyczących zwierząt

Czasem chcemy zareagować widząc, że nie najlepiej dzieje się jakiemuś zwierzęciu, ale boimy się, nie wiemy do końca, czy mamy prawo wtrącać się, czy zgłaszać taką sytuację w gminie lub odpowiedniej organizacji. Czasem nie wiemy też, czy sytuacja jest już naruszeniem prawa. A wystarczy, na przykład, że ktoś nie leczy chorego zwierzęcia, albo przetrzymuje go w za małym pomieszczeniu, albo nie poi.

Pamiętajmy jest strona www Karoliny Kuszlewicz - prawniczki, która omawia na niej przepisy prawa, zamieszcza orzeczenia, uzasadnienia, wyroki, radzi. Tytuł strony to: W imieniu zwierząt http://www.wimieniuzwierzat.com/

 

 

 


Pomóżcie skończyć z targiem koni w Skaryszewie!!!

6 marca 2019 roku odbędzie się konferencja prasowa dotycząca targu koni tzw. Skaryszewskich Wstępów.
PAP Warszawa ul Bracka 6/8 godzina 11 - 14   https://www.facebook.com/events/300811313969990/

Targ w Skaryszewie to kolejna "wspaniała polska tradycja". Podobna do "tradycji" noszenia duszących się żywych karpi w plastikowych torebkach na Wigilię.

Tu konie traktowane są jak zużyte przedmioty, zadaje się im przy tym ból i cierpienie. Konie, którym przez wieki zawdzięczaliśmy nasze życie. Konie, które za nas pracowały, które nas ratowały w walce, dostarczały nam przyjemności. Konie, które od niepamiętnych czasów służą człowiekowi.  Jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej o targu i o tym, jak traktowane są tam konie, jak ta "tradycja" jest realizowana, to Tu można zobaczyć

A tu wystąpienie obrończyni koni z Fundacji Tara w Sejmie z 2017 r.  tutaj można posłuchać.  Poprzyjmy starania Fundacji.

Jeśli nie godzicie się na takie traktowanie koni podpiszcie petycję, a kto może niech wesprze działaczy, którzy o nie walczą.

Petycja jest tu 


Staszku, są inne prace.

Mój sąsiad Staszek, edukowany przez mnie pro-zwierzęco od lat, zakomunikował mi ostatnio, że wyjeżdża do roboty do Austrii. Wyjeżdżał już i wcześniej, do innych krajów, na budowy. Staszek polskie słownictwo ma ograniczone do 100 słów, najczęściej używanych, z tego 30 to te używane na tyłach wiejskiego sklepiku, gdzie stacjonuje, między światowymi wyjazdami. W językach obcych opanował jedynie odpowiedniki tych ostatnich. i nie ukrywam, że te wyjazdy zawsze napawały mnie trochę wstydem, ale trudno, jechał, zarabiał, zarobione przepijał. Takie życie.

Tym razem jednak w jego głosie nie brzmiała duma z wyjazdu, dziwnie był przygaszony. Nie cieszy się Pan, panie Staszku, zapytałam. Eee..., bo Pani wie, to taka praca…nie bardzo przyjemna. To znaczy jaka?, dopytywałam. W rzeźni. Czytaj więcej...


O "Boskich zwierzętach" i chorym "mięsie"

Skończyłam czytać, jednym tchem, książkę Szymona Hołowni „Boskie zwierzęta”. Świetna. Trochę się jej bałam, ale nie trzeba. Tę porcję okrutnych faktów da się znieść, i warto. Bo ostatecznie jest to książka o miłości. Myślę, że każdy, powinien ją przeczytać. Każdy, kto nie chce przeżyć życia nieświadomie i obudzić się któregoś dnia zdziwionym, że jest za późno.

A w telewizji huczy od wiadomości o zabijaniu na mięso chorych krów. Ale, jakże zgrabnie kamera unika pokazywania szczegółów. Żeby tylko za bardzo nie dotknąć delikatnych uczuć osób, które właśnie wróciły z mięsnego sklepu. Muszą tam przecież wrócić. Hodowcy nie mogą przecież zarobić mniej. Jakże mało mówi się przy tej okazji o traktowaniu tych chorych bezradnych zwierząt w transporcie, w rzeźni. Nie, że całkiem się nie mówi, ale wstydliwie, jakby na marginesie, z każdym dniem coraz mniej. Najważniejsze jest zdrowie mięsa i nas ludzi. To z pewnością ważne. Ale równie ważne i okropne jest to jak traktuje się te żywe, czujące ból i strach istoty. Nie dla dobra człowieka, dla zysku! Nie chcemy o tym myśleć, prawda? Ja też się wzdragam. Ale trzeba o tym myśleć. Trzeba!

Przeczytajcie koniecznie Hołownię.

A tu szczęśliwe krowy


Spotkaliśmy się z Jackiem Bożkiem (Klub Gaja) w krakowskim Klubie "Tygodnika Powszechnego"

Byłam zawiedziona, że pomimo dość intensywnego rozpowszechnienia informacji o spotkaniu, tak mało przyszło ludzi młodych. Gdzie jesteście? Przecież wielu z Was działa dla dobra Ziemi i zwierząt. To była dobra okazja, żeby się poznać, policzyć.

Jacek był świetny jak zawsze. Trochę prowokujący, trochę luzacki, trochę poważny. A audytorium nie chciało zrozumieć, że tak niewiele (a jednak tak wiele!) trzeba zmienić, żeby odwrócić ekologiczną katastrofę: przestać pazernie konsumować, nie marnotrawić, nie kupować obłędnie. Gdyby każdy to zrobił, gdybyśmy zrozumieli, to do czego nawołuje Franciszek, że mniej znaczy więcej. Niestety nie mamy czasu nad tym się zastanowić. Nie traćmy jednak nadziei!

 

 

 

 

 

Jacek Bożek i Wegańskie buty. fot. Adam Walanus

 

 


Zośka, Misiek i Diana wysterylizowane

Udało się! Trzy biegające w sąsiedztwie psy udało się wysterylizować! Przy pomocy gminy Gdów, która sfinansowała zabieg, przy wspaniałej współpracy urzędników Gminy, zwłaszcza Pana Tomasza Miszczyka (oby we wszystkich gminach byli tacy rozumiejący problem pracownicy!), ale też przy kooperacji właścicieli. Ogromnie się cieszę. Nie będzie już dwa razy do roku miotów szczeniąt, z którymi nie wiadomo co zrobić, a właściwie wiadomo, że trzeba utopić. Nie będzie watah psów adorujących Zośkę i Dianę.

Psy, właściwie półdzikie, zachowały się wspaniale. Każdy pies inaczej. Diana (czarna, największa) - jak księżna (po której chyba nosi imię), z niezwykłą godnością i spokojem pozwoliła się wozić, badać, pielęgnować. Zośka (brązowa, niskopienna) była sparaliżowana przerażeniem, nogi odmawiały jej posłuszeństwa, ale pozwoliła z sobą robić wszystko, co było trzeba.

Misiek, czarny zawadiaka,  usiłował zwiać, ale po pewnym czasie, po namyśle, poddał się. Myślę, że zrozumiał, że jest to właściwe rozwiązanie. W zamian za ludzkie traktowanie, z chwilą, gdy ktoś go pogłaskał, porozmawiał z nim (nieczęsto czegoś takiego doświadcza), położył uszy po sobie, pozwolił założyć sobie miękki kaganiec, przytulił się i pomyślał, a niech tam! Może mnie jeszcze pogłaskają?

Wszystkie trzy po raz pierwszy jechały samochodem, po raz pierwszy były u weterynarza. Wielkie przeżycia, trochę strachu. Ale myślę, że po tym wszystkim jesteśmy przyjaciółmi, może nawet bliższymi niż przed całą historią.

Program zapobiegania mnożeniu się i, w konsekwencji, zapobieganiu bezdomności, w który włączają się niektóre Urzędy Gmin finansując zabiegi, jest super, a Fundacja Karuna, która tak usilnie to rozwiązanie propaguje zasługuje na najwyższe uznanie! Oby stało się to powszechne.