Matt Morin. Wiersz dla zwierząt w Wielki Piątek

Co zrobią te wszystkie zwierzęta -

Byki i barany,

Krowy i owce,

Gołębie i kozy,

I jagniątka -

Teraz kiedy składanie ofiary zostało zniesione?

 

Czy wrócą do domu,

Obwieścić dobrą nowinę,

Jastrzębiom, wilkom, i zamaskowanym myśliwym?

Ich radosne pieśni będzie nieść echo w dolinie,

I każde będzie oddawać cześć zgodnie ze swoim rodzajem,

Chwaląc swego zbawcę.

 

W końcu to je zastąpił Jezus -

Nie nas.

 

Czy zasiądą za stołem

I dostaną chleb i wino,

Dary zboża i owoców?

 

A może i one muszą czekać cierpliwie?

Oczy utkwione w niebo,

Ciało jęczące zbawienia,

Modląc się „Ojcze wybacz im”

Wciąż pośrednicząc.


Jan Brzechwa. Ludzie i zwierzęta

Nikt z nas ni­g­dy nie pa­mię­ta,
Że prócz lu­dzi są zwie­rzę­ta,
Któ­re mają wła­sne ży­cie
Nie zba­da­ne na­le­ży­cie.
Zwie­rzę zna się na hi­gie­nie,
Zwie­rzę ceni współ­ist­nie­nie,
Zwie­rzę je, gdy głód po­czu­je,
Ko­cha zaś, gdy czu­je ruję.
Ma w tych spra­wach za­kres węż­szy:
Przez okrą­gły rok nie wę­szy
I na­tręt­nie się nie pęta.
Ta­kie wła­śnie są zwie­rzę­ta!
Mają one swe pro­ble­my,
Lecz my o tym nic nie wie­my,
Nie­świa­do­mość okre­śla byt,
Wstyd, pro­szę pań­stwa, wstyd!

Jest, na przy­kład, zwie­rzę - kro­wa
Oswo­jo­na i do­mo­wa.
Czy ja­łów­ką zo­stać może?
Skąd! Bo już jest byk w obo­rze,
Przy­mus, gwałt, po pro­stu świń­stwo!
A świa­do­me ma­cie­rzyń­stwo?
A kto da ca­łu­sa kro­wie?
Kto jej czu­łe słów­ko po­wie?
Kto głód piesz­czot jej na­sy­ci?
Gdzież są za­cni so­do­mi­ci,
So­do­mi­ci-hu­ma­ni­ści?
Kro­wich pra­gnień nikt nie zi­ści!
Mają kro­wy swe pro­ble­my,
Lecz my o tym nic nie wie­my,
Nie­świa­do­mość okre­śla byt,
Wstyd, pro­szę pań­stwa, wstyd!

Albo kura! Któ­ra kura
Cho­ciaż coś u lu­dzi wskó­ra?
Kura zno­si swo­je jajo,
Lu­dzie jajo za­bie­ra­ją!
Ona siły swe po­dwa­ja,
Zno­si co­raz nowe jaja,
Lecz wnet lu­dzie je prze­chwy­cą,
By się ra­czyć ja­jecz­ni­cą,
I ta po­stać tak szla­chet­na,
Choć wciąż ro­dzi - jest bez­dziet­na.
A czy kura to bo­he­ma?
Nie! Chce dziec­ko mieć! I nie ma.
Kury mają swe pro­ble­my,
Lecz my o tym nic nie wie­my,
Nie­świa­do­mość okre­śla byt,
Wstyd, pro­szę pań­stwa, wstyd!

Jest też inne zwie­rzę - świ­nia.
I co czło­wiek z nią wy­czy­nia?
Schab, go­lon­kę, świń­skie mię­so
Je, aż uszy mu się trzę­są,
Lecz gdy się już do­brze naje,
Pro­szę - co za oby­cza­je!
Pierw­szy lep­szy drab z Po­wi­śla
Wpadł­szy w złość - od świń wy­my­śla
I na­zy­wa świń­skim ry­jem
Każ­dą gębę, któ­rą bije.
Czy ten ob­jaw chu­li­gań­stwa
To nie świń­stwo, pro­szę pań­stwa?
Mają świ­nie swe pro­ble­my
Lecz my o tym nic nie wie­my,
Nie­świa­do­mość okre­śla byt,
Wstyd, pro­szę pań­stwa, wstyd!

Lu­dzie! Zmień­cie swe na­ro­wy,
Niech nie psu­je wam opi­nii,
Że ktoś w so­bie ma coś z kro­wy,
Z kury albo wręcz ze świ­ni.


Marek 16,15

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Marek 16,15


Księga Mądrości 11, 24

Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia,
niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś,
bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił.
Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał?
Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał?
Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia!

(Księga Mądrości 11,24)


A. De Saint-Exupéry

Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.  (Mały Książę. Przeł. A. Szwykowski, Warszawa 1970, s. 65)


ks. jan Twardowski. Nie lekceważ

Każda gęś jak przed ślubem najbielsza królewna

kaczor ze złotym piórem ku ozdobie

jak król Ludwik - ten z lepszych - we własnej osobie

nawet kury szlachcianki co niby ubogie

 

gburem był ten co nazwał te piękności drobiem


Julia Hartwig. Kot Maurycy

Wyzywają go od rabusiów gangsterów oszustów i wyłudzaczy
uliczników i zabijaków
Przeszkadza w posiłkach wskakuje na stół
i buszuje wśród szklanek i kieliszków
rozrywa paczki z jedzeniem przynosi w pyszczku złowionego szpaka
który postanowił zwiedzić pieszo trawnik przed domem
i zapłacił życiem za ten nieostrożny spacer

Żąda bezapelacyjnie wejścia lub wyjścia z pokoju czy kuchni
wdaje się w zażarte bójki z sąsiedzkimi kotami
wydając przy tym przerażające wrzaski drapieżnika z dżungli
Nie schlebia nikomu i jest nieugięty w swoich chęciach
obojętny na nakazy i pieszczoty
tak pieszczoty bo nie zważając na jego naturę
pieszczą go i tulą
zachwycając się jego miękkim chodem i zręcznymi skokami
podają mu najlepsze kąski i pozwalają spać na swoich łóżkach

Więc nie za cnoty i charakter nagroda jest miłość
i nie za posłuszeństwo ani lojalność
ale za wdzięk i niepokorność
za życie samo w sobie w całej jego oczywistości
za urodą i zniewalające spojrzenie
Wielka jest bowiem w nas potrzeba kochania


Ludmiła Mariańska. Trzy strofy o wielbłądach

I

Budzi me zdumienie nader

egzotyczny zwierz: dromader.

Majestatycznie kroczy obdarzony garbem,

co nie kalectwem jego jest, lecz skarbem.

i tu pytanie: czy idąc po stepie

dwugarbny wielbłąd ma się jeszcze lepiej?

Czy dwa garby to większy od jednego skarb?

Zaprawdę, różne miewają poglądy

ludzie oraz wielbłądy.

II

Łatwiej przejść wielbłądowi przez ucho igielne,

niż bogaczowi dostać się do nieba.

Ileż tu wyobraźni magicznej potrzeba,

żeby się stały dla nas nierozdzielne

te dwa obrazy. Ukazują żywo

wszelakiego stworzenia wspólną niemożliwość.

III

Każdy ma garb swój, step albo pustynię,

którą przejść musi, bo inaczej ginie.

Dźwigamy ciężar i prosimy: Panie,

niech czerpię z mego garbu siłę na przetrwanie.


Katechizm Kościoła Katolickiego

Wszelkie okrucieństwo wobec jakiegokolwiek stworzenia jest sprzeczne z godnością człowiek.


św. Bonawentura

Każde stworzenie zostało nam dane jako Słowo Boże