Brzydkie oblicze ekologii

Wysłuchałam wystąpień na sympozjum pt. "Oblicza ekologii" które odbyło się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Większość z nich straszna! Nie daję zgody, ja — katoliczka, na to, w jaki sposób mówiono tam o ekologii, o zwierzętach, a zwłaszcza, w jaki sposób mówiono o ekologach i o aktywistach na tym polu. Napisałam komentarz. Zaznaczam bardzo mocno, gdyż w dzisiejszych czasach słusznej, i niesłusznej, krytyki Kościoła, trzeba to zaznaczać, nie jest on skierowany przeciw niemu. To mój Kościół, wierzę w jego sens i zadania. Piszę tylko przeciw obłudzie, egoizmowi i manipulowaniu faktami przez pewien nurt propagandy w jego obszarze, którego synonimem jest o. T. Rydzyk. Obowiązujące magisterium mojego Kościoła w sprawach związanych z ekologią i ochroną Stworzenia ma inne oblicze. Jeżeli ktoś chce przeczytać mój komentarz, to tutaj podaję LINK. 


Dzień dobry!

Stron, pięknych stron, blogów, profili facebookowych poświęconych zwierzętom i walce o ich prawa jest wiele. Można się pogubić, może czasem trudno coś znaleźć. Dlatego starałam się tu, w jednym miejscu zebrać rozproszone informacje, będę śledzić co się dzieje, podawać aktualności. Z pewnością jest tu wiele braków, ale liczę na to, że pomożecie w ich uzupełnianiu.

Zapraszam, przysyłajcie informacje, piszcie własne wspomnienia, opowiadajcie co robicie, pochwalcie się swoją twórczością.  Zapraszam!

Może trochę dziwna nazwa strony nawiązuje do wiersza S. Grochowiaka: Po ciemku

Basia Niedźwiedzka


Każdy karp ma swoje imię

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Karpie, które w wielu domach muszą być na wigilijnym stole, są transportowane, przetrzymywane, a też często przenoszone do domu w minimalnej ilości wody lub zupełnie jej pozbawione. Zajmujący się nimi niewykwalifikowany personel zadaje rybom zupełnie niepotrzebne cierpienia. Ta niedobra „tradycja”, wynikającą wyłącznie z niedostatku i trudności w przechowywaniu ryb w czasach PRL-u nadal ma się dobrze.

A przecież naprawdę nie musimy kupować żywych ryb! Nie musimy n arażać ich na niepotrzebne cierpienie, w transporcie, w beczkach, w sklepach.

Każdy karp to indywiduum, osobna odczuwająca ból i strach istota. Levinasowy "Drugi" który woła o bycie dla niego dobrym. Odsyłam do artykułu, w którym piszę o tym więcej:  TUTAJ

Podpisujmy petycję kierowaną do Rządu RP w sprawie zakazu sprzedaży żywego karpia tutaj:  PETYCJA

Bojkotujemy też sklepy sprzedające żywe ryby i zwracamy uwagę osobom, które traktują je bez wyobraźni i serca.

Ryby, tak samo jak inne zwierzęta, cierpią i są objęte prawną ochroną. Niewłaściwe ich traktowanie stanowi naruszenie prawa.

Aby łatwiej było Wam działać podajemy link do strony, gdzie znajdziecie wszelkie potrzebne materiały, przepisy, druki, wzory pism, rady, jak się zachować, kiedy zauważycie niewłaściwe postępowanie. Zmieniajmy świat na lepszy. Bądźmy wielkoduszni dla karpi w te Święta!


Eko-rozmowy i malowania na EKOwCENTRUM w Kinie Kijów

We wtorek, 10 grudnia malowałam zwierzaki z dzieciakami w Kinie Kijów. Na imprezę w EKOwCENTRUM przyszli fantastyczni mali ludzie. Zwierzaki i reszta Stworzenia  z trudem zmieściła się na planszach, z których wołała o naszą troskę, empatię, ratunek.

Opowiedziałam dzieciakom o pierwszym ekologu - św. Franciszku, o tym, jak wolał mieć mniej niż więcej, jak żył w symbiozie z naturą i dlaczego takie życie chciał prowadzić. Dzieci reagowały wspaniale, choć nie wiem, czy apel o mniej zabawek zapisał się na trwale w ich chłonnych jak gąbki główkach, ale wydawały się dobrze rozumieć, o co chodzi.

Towarzystwo było wspaniałe. M.in.: Janusz i Edyta Bończak ze swoim pismem "Istota" (Janusz jest autorem załączonych zdjęć), Jacek Bożek (Klub Gaja) z super pogadanką o tym, dlaczego mamy żyć świadomie (także popełnił rysunek)
Pomagała mi dzielnie Maja Łypik

A Ojciec Stanisław Jaromi (Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu) przybył z nową książką pt. "Boska Ziemia". Każdy chrześcijanin powinien ją obowiązkowo przeczytać. A zaraz potem: "Boskie zwierzęta" Szymona Hołowni.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A to nasz i dzieciaków urobek:

Kolejne ziarenka zasiane. Na jaki grunt padły, to się dopiero okaże. Oby prędko!


Ja - sentientka w świecie nauki

fot. Janusz Bończak

Od dawna kombinuję, jakby tu przypomnieć idee i teorię moralnego zobowiązania Emmanuela Levinasa, aby nasi lokalni etycy i filozofowie poszerzyli ją tak, aby objąć nią świat czujących zwierząt. Gdy dowiedziałam się, że 15-17 listopada odbywała się na Uniwersytecie Jagiellońskim kolejna edycja Konferencji "Kultura Wykluczeń?",  tym razem poświęcona zwierzętom, nie mogłam tego przegapić. Dodam, że animuszu dodała mi niedawno opublikowana książka pod redakcją  Petera Attertona i Tamary Wright, zawierająca eseje kontynuatorów E. Levinasa. Książka ma tytuł "Face to face with animals, Levinas and the animal question", w których rozszerzają oni na zwierzęta teorię Drugiego, Twarzy i Śladu francuskiego filozofa. On sam niestety sam zajmował się jedynie człowiekiem, ale jego myśl według mnie wspaniale nadaje się do poszerzenia na wszystkich sentientów. W pięknych okolicznościach, jak widzicie na zdjęciach, opowiedziałam o tych usiłowaniach uczniów Levinasa. Zadanie wykonane!

fot. Janusz Bończak

A Konferencja organizowana przez Panią Prof. Joanne Hańderek i współpracowników naprawdę świetna, zachęcam, zwłaszcza aktywistów prozwierzęcych, do wysłuchania paneli i wykładów: prof. Andrzeja Elżanowskiego, prof. Doroty Probuckiej,  dr Marcina Urbaniaka, Dariusza Gzyry, i innych.

Tutaj, na facebookowej stronie konferencji są nagrania paneli i wykładów

A tutaj do strony Istoty, gdzie znajdziecie zdjęcia, zrobione przez Janusza Bończaka. Podbieram kilka, wiem, że Pan redaktor się zgodzi :)

A tych, którzy zaintrygowani są terminem sentientka (może być też: sentienci, sentientyzm) odsyłam do wykładu Pana Dariusza Gzyry, autora jakże ważnej dla tych, dla których zwierzęta są Drugim/Innym książki: "Dziękuję za świńskie oczy".

fot. Janusz Bończak "Istota"


OSOBA i jej książka - spotkanie z mec. Karoliną Kuszlewicz

Napisałam OSOBA używając samych dużych liter, jedna wydała mi się za mało. To, co robi ta wspaniała młoda kobieta dla zwierząt jest bezcenne. Bez zmiany prawa, bez upodmiotowienia zwierząt w prawodawstwie, wszystkie działania na ich rzecz są tak trudne, tak skazane na jednostkowość, wyjątkowość. Pani Kuszlewicz jest jak lodołamacz. Kruszy lód, pozostawiając za sobą strugę wolnej od skostniałych schematów przestrzeni. Ośmiela innych, ułatwia im żeglugę. W swoich wystąpieniach, i tych na salach sądowych, i tych z ludźmi, i teraz na stronach swojej właśnie wydanej książki "Prawa zwierząt. Praktyczny przewodnik" zmienia konsekwentnie i uporczywie myślenie o zwierzętach w kontekście prawa. Mam nadzieję, że zmienia myślenie, nie tylko nasze - aktywistów, miłośników, zwykłych ludzi, ale przede wszystkim myślenie prawników, ustawodawców.

Bardzo polecam tę książkę dla wszystkich, którzy bronią, interweniują, pomagają zwierzakom. Znajdą w niej praktyczne, cenne wskazówki, jak robić to mądrze i skutecznie, w ramach obecnego, jakże wciąż ułomnego tu prawa.

Ile razy mam okazję słuchać jej wystąpień, pojawia się w mojej głowie pytanie:  Kto Ci pomaga? ilu Was jest? Wrażliwych na cierpienie zwierząt profesjonalistów, umiejących poruszać się w gmatwaninie przepisów, gotowych walczyć o tych, którzy głosu nie mają, wiadomo, bez profitów, i często z tymi, dla których właśnie zysk jest jedyną wartością.

Zapytałam Panią Mecenas, na spotkaniu promującym jej książkę, o to, czy zauważa zmianę w liczbie osób zajmujących się tym obszarem prawa. Odpowiedziała, że tak, że coraz więcej jest, zwłaszcza młodych absolwentów studiów, którzy gotowi są zajmować się zmianą prawnego statusu zwierząt. Zapachniało nadzieją. Trzymam za Was, kochani "Prawnicy od Zwierząt" kciuki!

Dostałyśmy z Sarą (nic o nas bez nas!) dedykację.

 

 

 

 

Blog mec. Karoliny Kuszlewicz, tutaj: W imieniu zwierząt i przyrody - głosem adwokata.


Tak maluje zwierzęta Bernadetta Stępień

Chwilo trwaj. Bernadetta Stępień

Od 17 października 2019 r. przez miesiąc będzie można oglądać w Warszawie obrazy mojej ulubionej krakowskiej malarki Bernadetty Stępień. Mam małą kolekcję jej obrazów. W słotne jesienne dni przenoszą mnie w środek brzozowego gaju, zimowego modrzewiowego lasu, w upalny letni dzień mogę oprzeć się o bieloną ścianą wiejskiej chaty, frunąć z bocianem nad polami, leżeć na wiosennej łące lub pod drzewami w kwitnącym sadzie... Są cudowne.

Tym razem malarka pokazuje w Warszawie swoje "zwierzęce" obrazy.  Zobaczcie niektóre z nich i... koniecznie zajrzyjcie na wystawę. Zdjęcia nigdy nie oddają w pełni urody dzieł sztuki, a jej obrazy emanują ciepłem, które czuje się tylko będąc blisko, bardzo blisko.  Więcej obrazów Bernadetty Stępień można zobaczyć w internetowej galerii jej obrazów TUTAJ

Zimowo. Bernadetta Stępień
Tolusia. Bernadetta Stępień
Moje grafitti. Bernadetta Stepień
Pranie Franka. Bernadetta Stepień
Irek szczęściarz. Bernadetta Stępień
wraca...-nie-wraca... Bernadetta Stępień

 

Żyrafy. Bernadetta Stępień
Gotowy na spacer. Bernadetta Stępień
Budki dla Kopciuszka. Bernadetta Stępień
w łatki. Bernadetta Stępień

Plener "Namaluj mnie" na Parafiadzie w Niegowici

 

 

 

 

 

Ależ się działo! Dzieci skłonnych do malowania zwierząt pod hasłem: Kochaj. Pomagaj. Nie krzywdź! było więcej niż się spodziewaliśmy. Plener zorganizowany wspólnie przez Opowiedzzwierze.pl i czasopismo „Istota” wypadł naprawdę dobrze. Zainspirowani Encykliką Laudato si’ Papieża Franciszka, chcieliśmy zwrócić uwagę na ekologiczne powinności każdego chrześcijanina (zobaczcie Kartę Chrześcijańskiego Ekologa), a dzieci szczególnie uwrażliwić na konieczność etycznego traktowania naszych towarzyszy na Ziemi – zwierząt.
Młodsze dzieci kolorowały zwierzaki, starsze miały trudniejsze zadanie zilustrowania zaczerpniętych z Encykliki myśli. Nasze obawy, że będzie to może trudne zadanie okazały się niepotrzebne. Zobaczcie sami galerię rysunków!

Gdyby nie współpraca Przyjaciół, moich niezawodnych Braci, Janusza Bończaka (Redaktora Naczelnego "Istoty") i wspaniałych harcerek z 49 Błękitnego Szczepu im. Marka Kamińskiego, nie ogarnęlibyśmy tego wydarzenia.

Około 40 malujących, z wielkim zapałem, dzieci, wspaniała pogoda, super współpraca z organizatorami (lokalną Akcją Katolicką i proboszczem Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Niegowici - księdzem Pawłem Sukiennikiem). Upominki za udział ufundowała hojna firma "Chomik", wspomogli Organizatorzy. Wszystko wyszło super. Zobaczcie zdjęcia!

A, czy z tego zostało coś w sercach dzieci i ich rodziców? Wierzę, że tak.


Idziemy jak...dobry wiatr

Jakże cieszy, że ruch na rzecz praw zwierząt przybiera na sile, i że zmierza do zmian instytucjonalnych. Czasem myślę, że może ulegam złudzeniu, przebywając pod swoim kloszem, ale przecież nie!, tylu wspaniałych mądrych ludzi potrafi nawoływać do zmiany.

Mój kochany "Tygodnik Powszechny" wydał cały specjalny numer poświęcony sytuacji zwierząt w naszej cywilizacji -Zwierzenia zwierząt. Przeważnie niewyobrażalnie strasznej sytuacji. Serce by nam pękło, gdybyśmy o wszystkim wiedzieli. Nie chcemy o tym myśleć. I nie dręczmy się myśleniem! Tylko, proszę, zmieniajmy los naszych mniejszych braci.

To niegodne człowieka, to bardzo niegodne chrześcijanina, co się z nimi dzieje. I każdy, osobiście, może na rozmaite sposoby przyczynić się do zmiany.  Bądźmy tymi, jak kiedyś napisał ks. Boniecki, "...dla których szacunek dla życia w każdej jego formie jest szacunkiem dla Dawcy Życia”.

Walczymy coraz mocniej o stworzenie instytucji Rzecznika Praw Zwierząt. Tu uzasadnienie mecenas Karoliny Kuszlewicz, osoby, która walczy jak lwica o głos zwierząt w ich sprawach. A tu link do petycji.

Koniecznie przeczytajcie Państwo Zwierzenia zwierząt. I przekazujcie dalej.

 


ParkowałyśmyEko

Dziś wspierałyśmy z Sarusią, w Parku Bednarskiego w krakowskim Podgórzu, ekologów i Papieża Franciszka w ich walce o odmianę człowieka! Dla dobrej przyszłości i onegoż i wszystkiego, co żyje. Zainteresowanie niedzielnych spacerowiczów umiarkowane, radość ze spotkania tylu ludzi troszczących się o środowisko - ogromna. Ale, nawet jeżeli tylko kilka, kilkanaście nowych osób zacznie zmieniać swój styl życia w wyniku naszych pogadanek, to dużo. Jeżeli choć kilku osobom i kilku zwierzakom na Ziemi będzie w wyniku takich akcji lepiej to dobrze.

Toczymy (jak raz w upale) śnieżną kulę. Rośnie!

fot. Janusz Bończak (Naczelny Redaktor pisma Istota, polecamy!)