Tymczasowe domy dla koszatniczek pękają w szwach!

Czy wiesz, że możesz zaadoptować koszatniczkę? Nie musisz jej kupować. Nie kupuj! Zaadoptuj! To śliczne, pochodzące z Chile, zwierzątko futerkowe odwdzięczy Ci się śmiesznymi piskami, koszatniczkowym śpiewem, przytulaniem.

Ludzie dość często wyrzucają je, gdy się znudzą zabawką. Uratuj takie wyrzucone, niechciane, zwierzątko, zamiast kupować je w sklepie.  Tymczasowe domy dla tych miłych, przyjaznych, nawiązujących dobry kontakt z człowiekiem, gryzoni pękają w szwach!

Pod opieką Fundacji Viva Gryzonie działają dwa domy tymczasowe dla koszatniczek Koszatniczkowy Dom Tymczasowy "U Kociary" oraz Dom Tymczasowy u Aruru dla Gryzoni.

 

 


Reaguj. Nie bój się! Najwyżej ktoś trochę pokrzyczy.

Reaguj, zawsze jak widzisz, że zwierzęciu dzieje się krzywda. Nie obawiaj się, niewiele Ci się stanie. Nigdy nie pomyśl, że nie wolno się wtrącać. Nie tylko wolno, ale koniecznie trzeba.Czytaj więcej...


Jedzmy mięso bardziej świadomie

Co to znaczy, bardziej świadomie? To, na przykład, znaczy, że może nie musimy jeść mięsa codziennie, a jak jemy to przynajmniej go nie marnujmy. Bywa, że jemy głównie dlatego, że tak jest łatwiej, bo się przyzwyczailiśmy, bo nie zastanowiliśmy się (albo -łaś) ani na moment, zamawiając obiad, tylko zadziałał nawyk: kotlet lub może coś bardziej wyrafinowanego, ale musi być mięso. Nie musi. Nie musimy jeść mięsa codziennie. Nasi rodzice, dziadkowie, pradziadkowie jedli go bardzo mało i było to zdrowsze. Tak mówi obecna nauka. Najnowszy raport prestiżowego czasopisma medycznego Lancet rekomenduje model żywienia oparty przede wszystkim na produktach pochodzenia roślinnego, z małymi, okazjonalnymi dodatkami mięsa, nabiału i cukru. Raport, jeżeli chcecie mieć naukowe dane znajdziecie tu: „Food in the Anthropocene: the EAT–Lancet Commission on healthy diets from sustainable food systems”

I nie jest prawdą, że tylko mięso daje siłę. Wystarczy poznać bliżej dietę sportowców.

Nie kupujmy więcej mięsa niż możemy zjeść. Zatrzymajmy się i pomyślmy przez kilka sekund nad tym, jaką cenę ma to co jemy? (Prawdziwą CENĘ. To nie będzie przyjemne). Widzimy w sklepie setki kilogramów mięsa, oderwanego jakby od całego procesu? Szanujmy mięso.

Jeżeli kupimy go dużo, zepsuje się, wyrzucimy kolejne napoczęte opakowanie szynki, zeschnięty kawałek pasztetu, zieleniejące plasterki kiełbasy. Kupujmy mniej. Kupujmy tyle ile naprawdę jest konieczne. Pomyślmy chwilę nad tym, ile naprawdę jest nam potrzebne.

Spróbujmy ograniczyć mięso w naszej kuchni. Niech to będzie, na początek 1-2 dni bez mięsa, potem może więcej. Stopniowo.

Tak dalece przyzwyczailiśmy się do jedzenia mięsa bez przerwy, że wiele wspaniałych prostych potraw jest już zapomnianych. Jest wiele książek, są przede wszystkim przepisy polskiej tradycyjnej kuchni. Ileż w niej pysznych jarskich dań. Są też wspaniałe strony internetowe, inspirujące do jarskiego gotowania. Między innymi: RoślinnieJemy.org , albo: Wybieram zwierzęta , albo: WegeTydzień (tu znajdziecie adresy wielu blogów z przepisami, poradami, jak jeść mniej zwierząt :)


Pomóż sąsiadom wysterylizować psa albo kota

Masz samochód? Masz trochę czasu? Zaproponuj sąsiadowi, że pomożesz w zorganizowaniu sterylizacji suczki, która dwa razy do roku ma szczenięta, z którymi nie wiadomo co robić, albo psa, który goni po całej okolicy, albo kotkę, która niepotrzebnie co trochę rodzi kocięta. Jeżeli zrobisz to przyjaźnie, może się zgodzi, może będzie przyjemnie zaskoczony?

Dowiedz się w Gminie. Walka z bezdomnością psów jest obowiązkiem Urzędu. Mogą to robić odławiając bezdomne psy i umieszczając je w schronisku i potem utrzymując tam latami, ale dużo taniej, łatwiej, efektywniej, jest nie dopuszczać do tego, aby psy się mnożyły.  Fundacja Karuna (http://kastrujemybezdomnosc.pl) od lat szerzy ideę sterylizacji zwierząt, które nie powinny się rozmanażać.  Inne Fundacje zajmujące się zwierzętami w Twojej okolicy też mogą Ci pomóc. Znajdź taką, poradzą jak postąpić.

Ale, przede wszystkim skontaktuj się z Gminą. Tam najprawdopodobniej ucieszą się, że ktoś chce z nimi współpracować i pokryją koszt sterylizacji u kooperującego z nimi weterynarza. A Tobie pozostanie tylko podwiezienie psa/kotka na zabieg i odebranie go po operacji. Zwierzę dostanie zabezpieczający ranę kaftanik. Szybko nie będzie po niej śladu.  A sąsiad? Może wypijecie razem piwo za zwierzaki, mające dom i mądrych, dobrych właścicieli?