Marsz Wyzwolenia Zwierząt Warszawa 3 września 2022

Chrześcijanie dla Zwierząt uczcili ten czas uczestnictwem w Marszu Wyzwolenia Zwierząt w Warszawie.
Oto tekst mojego wystąpienia, które wygłosiłam w gronie znakomitych specjalistów i aktywistów, z czego bardzo jestem dumna, na zakończenie Marszu.
Jestem tu przede wszystkim, jako chrześcijanka i mówię do osób dzielących moją wiarę.
Czy wyobrażacie sobie, że Chrystus krzywdzi zwierzęta? Że więzi je w klatkach, razi prądem, eksploatuje do wyczerpania? Nie do pomyślenia, prawda? Nie pasuje. Jezus radykalnie odrzucał wszelką przemoc. Wczesny Kościół także.
Jeżeli jest nie do pomyślenia a Jezus ma być dla nas wzorem, przewodnikiem, to dlaczego na to przyzwalacie?!
Jeżeli wierzymy, że Bóg jest miłością, a my mamy być „na jego obraz” - to nie możemy krzywdzić nikogo, także zwierząt. W hodowlach i rzeźniach nie ma ani krzty miłości.
Dlaczego udajecie, że nic się nie dzieje, dlaczego rękami innych ludzi krzywdzicie czujące istoty?
Może myślicie, że to, jak są traktowane nie ma nic wspólnego z wiarą. Ma! Wystarczy uważnie czytać Pismo Święte. Nie wybiórczo, nie tendencyjnie, nie antropocentrycznie. Wystarczy wsłuchiwać się w Ducha tego tekstu. Pochodzą z tego samego źródła co my, od tej samej Pra Przyczyny wszystkiego. Nigdy od początku dziejów człowieka nie były ludzką własnością. Wierzymy, że jak cały ziemski świat, są tylko powierzone przez Stwórcę pod naszą opiekę. I to my ludzie wierzący pierwsi powinniśmy słyszeć ich prośby o zmiłowanie, bycie dobrym, rozumiejącym.
To, że wciąż nie słyszycie o powinnościach człowieka wobec zwierząt na kazaniach w Kościele, to nic. To znaczy tylko tyle, że jest naszym obowiązkiem — członków tego Kościoła, aby to zmieniać. Zmienić tak, żeby dla każdego chrześcijanina stała się oczywista obrona zwierząt przed przemocą ze strony człowieka. Ludzkość stopniowo rozwija rozumienie zła i swoją moralność. Chrześcijanie to ludzie.
Jest nas tu na tym marszu wciąż niewielu, a powinno być nas tu najwięcej ze wszystkich! Dlatego, że oprócz zwykłej etycznej przyzwoitości, którą można wyprowadzać z różnych źródeł, my ludzie wierzący w Transcendencję mamy jeszcze jeden dodatkowy powód: odpowiedzialność za to, co dzieje się z Jego własnością, przed Bogiem.
Dlaczego Was tu nie ma?!!! Tysięcy chrześcijan. Setek tysięcy Warszawian – katolików!
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Jak można być miłosiernym wokół grilla, wiedząc, jakie życie i śmierć miały istoty, które grillujemy?
Jak można zaprowadzać pokój, kiedy poluje się i łowi dla rozrywki i błogosławi takie zachowania?
Jak można być dobrym nad niedzielnym rosołem z umęczonego kurczaka?
Zbrodnie związane z traktowaniem naszych braci i sióstr są straszne. Tak straszne, że tylko dziura w ziemi może znieść o nich opowieść, jak pisał Coetzee. Obojętność, ukrywanie i lekceważenie tego zła - też są grzechem.
Otwórzcie oczy! Udawanie, że nie ma tej krzywdy i zaklinanie rzeczywistości, że tak ma być, bo tak zawsze było, ani na jotę nie zmniejsza naszych win złego traktowania zwierząt.
Wielkie systemy religijne zawsze kreślą moralny rozwój człowieka i wyznaczają ideały. Człowiek do nich nie dorasta, a jednak do nich aspiruje, i stale za nimi tęskni. Tęskni za światem, w którym ludzie są dobrzy, łagodni dla siebie, współczujący, wspierający słabszych.
W naszej religii ten ideał jest wyrażony w pięknym micie o idealnej harmonii świata: „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona (Rdz 1, 29-30). I w równie pięknym obrazie świata na końcu czasu, kiedy to: „wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał.” (Iz 11.6)
W naszym czasie, tutaj, w naszym kręgu cywilizacyjnym, jedynym sposobem, aby skończyć z gehenną zwierząt konieczne jest zaprzestanie wspierania naszymi pieniędzmi przemysłowych hodowli i innych machin wyzysku zwierząt. To powinna też być rezygnacja z utożsamiania świąt, wszystkich, a przede wszystkim religijnych, z masowym zabijaniem czujących istot na świąteczne potrawy. Święta z cierpieniem w tle nie mogą być, nie są, świętami życia i radości. Pomyślcie o najbliższych Świętach bez zabijania! Prawdziwie dobrych, pełnych miłości Świętach.
Chrześcijanin w Polsce XXI wieku może i powinien zrezygnować z wszelkiej przemocy wobec zwierząt!!
Barbara Niedźwiedzka.
Chrześcijanie dla Zwierząt, OpowiedzZwierze.pl; Manifest Wegański

Dość!!

Dość! Katastrofa ekologiczna na Odrze, miliony ginących w męczarniach stworzeń, cała ta tzw. narracja wokół tej ohydy i używane słownictwo poraża: tony, sztuki, worki, utylizacja, rybacy, którzy już nie będą mogli łowić wspaniałych okazów. Zwykłe polityczne oskarżenia wokół tego bestialstwa.

Gdzie w tym każda pojedyncza ryba? Każda z nich, tak jak człowiek żyła, broniła się przed śmiercią. Mała duża, młoda, stara. Każda była indywidualnym życiem, które chce żyć, jak prosto mówił Albert Schweitzer.

Ilu tysiącom ludzi musiały być, są, tak naprawdę zupełnie obojętne. Wszystkim tym, którzy na wszystkich poziomach zarządzają spustami trucizn. Tych, którzy ładują do rzek swoje ścieki, bo tak jest taniej. Tym milionom, którzy patrzą na zwierzęce życie, jak na jakąś biologiczną masę bez czucia.

Kto z was myśli o rybach? O ich życiu, o ich potrzebach, o ich bólu, o ich duszeniu się. Kto z was myśli o tym? Masa, tony, okazy, czyszczenie, odbudowywanie, aby niektórzy mogli spędzać miło czas nad wodą rozrywając wnętrza delikatnych rybich pyszczków. Aby inni mogli spokojnie przechadzać się lub kapać w pięknej rzece, nieniepokojeni pływającymi martwymi ciałami.

Jedno plemię żywych stworzeń dokonało eksterminacji innego plemienia żywych stworzeń, dysponując inteligencją i bronią, które nie dają szansy obrony.

W tych dniach (19.08) na Mazurach ujawniono prawdę jednego z tzw. zwyczajnych, tradycyjnych gospodarstw, nie jakiejś ogromnej bezdusznej przemysłowej hodowli. Takiego, o jakich zwykle mówi się, że zwierzęta mają w nich lepiej, gdyż nie są jedynie numerem, sztuką, maszyną wykorzystywaną aż przestaje to być opłacalne. Te w tych dobrych gospodarstwach bywa, że wychodzą poza obory, bywa, że człowiek odniesie się do nich indywidualnie, nazwie je, i zwykle twierdzi, że je kocha.

W Kwiku w powiecie piskim skrajnie wyczerpane krowy, szkielety krów, cieląt, stały po brzuchy we własnych odchodach. Obok nich gniły te, które już odeszły. Te, które przeżyły nie były w stanie utrzymać się na nogach. Internet ostrzega: mogą o tym czytać i oglądać zdjęcia tylko dorośli. Ktoś w końcu zawiadomił Ogólnopolskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt, policję, prokuraturę. Ile tygodni, miesięcy, nikt nikogo nie zawiadomił? Jak te krowy musiały być traktowane całe swoje życie? Jakim prawem ktoś deptał ich godność Bożych stworzeń?

To oczywiście szczególnie drastyczny przypadek, być może jakaś wyjątkowa aberracja, może choroba. Ale, gdzie sąsiedzi? Gdzie znajomi, rodzina, letnicy wypoczywający nad pięknymi jeziorami? Przede wszystkim, gdzie opieka weterynaryjna?

Powiedzcie, kiedy przestaniemy udawać nad radosnymi grillami, nad stołami uginającymi się od tanich wędlin, nad niedzielnymi rosołami i śniadaniami z twarożkiem, że nie wiemy, co się dzieje w hodowlach, w gospodarstwach obok. Kiedy przestanie być człowiekowi obojętne, jak było traktowane i co czuło to stworzenie, które je? Kiedy?!

Co jeszcze trzeba mówić, jakie zdjęcia i filmy dozwolone od lat 18 pokazywać, żebyście przestali udawać, że tego nie ma? Żeby nikt nie mówił, że trudno, taki jest świat.

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą: w Internecie są dziesiątki filmów z rozmaitych hodowli, rzeźni, z nielegalnych (bo nie mogą być legalne) śledztw pokazujących prawdę. Jest to przykre doświadczenie, ale każdy dorosły człowiek powinien o tym wiedzieć. Kto nie chce wiedzieć nie może mieć czystego sumienia.

„Różne stworzenia, chciane w ich własnym bycie, odzwierciedlają, każde na swój sposób, jakiś promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga. Z tego powodu człowiek powinien szanować dobroć każdego stworzenia, by unikać nieuporządkowanego wykorzystania rzeczy, które lekceważy Stwórcę oraz powoduje zgubne konsekwencje dla ludzi i ich środowiska.”, mówi Katechizm.

Kto tego słucha? Kto łączy traktowanie zwierząt z wiarą w Stwórcę?


Odpowiednie dać słowo

W ostatnich miesiącach brakuje słów na opisanie świata. Te najbardziej pasujące zostały dawno wytarte, zużyte, nadużyte. Straszna wojna, odbywająca się tym razem tak blisko powoduje, że więcej myślimy o świecie, ludzkości, cywilizacji, weryfikujemy niektóre nasze poglądy. Chcemy to nazwać. Przydałyby się adekwatne słowa.

W kontekście wojny rozżarzyło się także myślenie o zwierzętach. Dzięki mediom mamy możliwość zobaczyć ich sprawę w różnych odsłonach. Widzimy heroizm ludzi ratujących te domowe, dźwigających oprócz walizek i plecaków kontenery, pudła, pojemniki ze zwierzęcymi przyjaciółmi, ryzykujących dodatkowe problemy w podróży. Widzimy zaangażowanie wolontariuszy na granicy, dających schronienie, pomagających w drodze, wspaniałe dziewczyny na dworcu PKP w Krakowie. Podziwiamy ciężką pracę ludzi ewakuujących schroniska, ogrody zoologiczne. Ale też wielu z nas doświadcza przerażenia i bezradności wobec horroru, jaki jest udziałem zwierząt hodowanych w Ukrainie… na pokarm. Wprawdzie i tak doznawały cierpienia, miały umrzeć z ręki człowieka, ale straszność ich sytuacji się potęguje. A dzikie zwierzęta w lasach, śmiertelnie przerażone wybuchami? Naszych ulubieńców, ptaki w miastach, bronimy przed sylwestrowymi fajerwerkami. Wiemy, jak ciężko to znoszą. A tu…Więcej Info


Solidarni z czującym stworzeniem?

Solidarność

Co to jest „solidarność”? To poczucie wspólnoty i współodpowiedzialności, to odpowiedzialność zbiorowa za całość wspólnego zobowiązania, tak mówią słowniki.
Czy można myśleć o solidarności ze zwierzętami? Niektórych może nawet obruszyć to pytanie. Dlaczego? Może dlatego, że trudno jest myśleć o poczuciu wspólnoty z kimś, kogo w naszym moralnym myśleniu nie ma. O wspólnych dążeniach z kimś, kogo krzywdzimy i kim pogardzamy?
A tyle ich jest wokół nas, tyle im zawdzięczamy! Istnienie i rozwój naszej cywilizacji.Więcej Info


Napisałam list do św. Tomasza w sprawie zamrażarki

Wielce Szanowny Św. Tomaszu,

Pewno wiesz, jak wielki wpływ wywarłeś na stosunek katolików do zwierząt i reszty pozaludzkiego stworzenia twierdząc, że natura jest po to, aby służyć człowiekowi; zwierzęta są nierozumne, a więc nie mają duszy nieśmiertelnej tylko zmysłową; że człowiek może je wykorzystywać, i wprawdzie nie powinien krzywdzić, ale to tylko dlatego, że to niedobrze odbija się to na nim samym. Minęło ponad 750 lat, i pomyśl! mówisz do nas nadal, z obowiązującego nas teraz Katechizmu Kościoła Katolickiego. W nauce miałbyś największy ze wszystkich autorski impact factor. Szacunek! Dalszy ciąg TUTAJWięcej Info


O zwierzętach z encykliką Laudato si'

Od 16 do 23 maja trwa tydzień przypominania treści Encykliki Laudato si' papieża Franciszka poświęconej naszym powinnościom wobec stworzonego świata. W ostatnią sobotę (22 maja) zastanawialiśmy się z dziećmi, co to znaczy troszczyć się o stworzenie, zwłaszcza o żywe czujące stworzenia: ludzi i zwierzęta. Jak powinnyśmy żyć, żeby nikt na ziemi nie cierpiał z powodu naszej bezmyślności czy chciwości.

Dzieci malowały swoje wyobrażenia o tym, co to znaczy być uważnym i wrażliwym na trudności i ból innych.Więcej Info


Dlaczego duchowni nie błogosławią marszów w obronie zwierząt?

A dlaczego mieliby to robić? – zapyta ktoś zdziwiony. A choćby dlatego, że takie błogosławieństwo otrzymują myśliwi, miejsca budowy, nasze mieszkania, pomniki i potrawy. Przy rozmaitych okazjach odprawiane są Msze św. w intencji powodzenia przedsięwzięcia, z prośbą o Boże błogosławieństwo. Cały artykuł TUTAJ

fotografia za zgodą artysty Mateusza Baja (nagrodzona na Poland National Award)

 


Tak - dla praw zwierząt! Tak - dla włączenia zasad moralnych wobec zwierząt w naukę religii!

Przez media przetacza się dyskusja o budzących przerażenie wypowiedziach polityków partii rządzącej na temat praw zwierząt. Wypowiedzi ministrów edukacji: Tomasza Rzymkowskiego, wcześniej Przemysława Czarnka, zaprzeczają podstawowym wartościom etycznego wychowania, ludzkiemu humanitaryzmowi, potrzebie kształcenia chrześcijańskiej moralności, są głupie, nieodpowiedzialne, wskazują na stan wiedzy z czasów Kartezujsza.Więcej Info


Nie jedzmy zwierząt w ten Wielki Post, a przynajmniej jedzmy ich mniej   

Zbliża się post przed Świętami Zmartwychwstania. Czas refleksji nad własnym życiem, zaglądania w głąb siebie, spoglądania w górę ponad ziemską codzienność, i wokół siebie z pytaniem, czy jesteśmy dobrymi bliźnimi. Zrezygnowanie z rutyny, wyrzeczenie się czegoś cennego może pomóc, przypomina, nagina, sublimuje, wytrąca z komfortu.

Czy mięso jest w naszym świecie jeszcze cenne dla kogoś? Nie sądzę. Dla większości współczesnych Polaków mięso jest czymś codziennym, oczywistym, zwyczajnym. Częstym. Bardzo częstym. Niektórzy jedzą je 3 razy dziennie. A więc czy powstrzymanie się od jedzenia mięsa, jako pomoc w zwrócenia myśli ku niewidzialnemu i korekty postępowania jest metodą na dzisiejsze czasy? Może wbrew pozorom jest?

Dawniej, gdy mięso było pokarmem upragnionym, dla wielu nawet odświętnym, rezygnacja z mięsa była wyrzeczeniem się przyziemnego pragnienia, odwróceniem od ubóstwiania smakowitych kawałeczków materii. Byli tacy, którzy przez 40 dni nie jedli nawet żadnego nabiału, ani masła, ani jaj, a że nie było wtedy sznycelków z tofu i pikantnej pasty z cieciorki, to było to naprawdę duże umartwienie. Jakże musiało smakować wtedy obfitujące w mięso i wędliny Wielkanocne śniadanie. Jakie to było świętowanie życia!! Ludzkiego życia.

Ale może, paradoksalnie i teraz, wyrzeczenie się mięsa spełnia swoją rolę, wprawdzie już nie przez rezygnację z upragnionego, ale przez wyrwanie z rutyny, zaburzenie zwyczajności? Śniadanie bez  pasztetu, obiad bez pieczeni, kolacja bez szynki. Można poczuć niepokój. Czy taki niepokój kieruje ludzi na drogę nawrócenia?

Nie wiem, ale nawet jeżeli nie jest to najlepszy rodzaj postu dla każdego (zatrzaśnięcie smartfonu w szafie zapewne skuteczniej wytrąciłoby wielu z nas z naszych kolein), to przecież w każdej duszy jest taki zakątek, w którym mieszka miłosierdzie. Niejedzenie mięsa, choćby tylko w tym czasie Wielkiego Postu, może być po prostu gestem miłosierdzia, wprawianiem się w miłosierdziu wobec innych czujących istot, poszerzaniem obszaru miłosierdzia.

Jak napiszę ile miliardów zwierząt zabijanych jest dla nas rocznie nikogo to nie wzruszy. Może już bardziej, gdybym opowiedziała o śmierci jednego, konkretnego, przerażonego? Wcześniej większość tych zwierząt, które ludzie zjedzą, także w czasie tego Postu, doświadcza nieludzkiego okrucieństwa w przemysłowych hodowlach.

I choćby z tego względu, można dodać do swoich rozmaitych postów, jeszcze ten jeden, choćby w jakimś zakresie. Może da się jeść w te dni połowę tego co zwykle, a może potraficie dodać 1-2 dni bez mięsa, a może da się nie jeść go wcale?

To mięso-życie, choć jest już tak w naszych czasach zwyczajne, nie przestało być  cenne.

Chrystus przygotowując się do swojej misji 40 dni spędził na pustyni wśród aniołów i… zwierząt. Dlaczego wśród zwierząt? Jak myślicie?


Pogląd niektórych katolików na prawa zwierząt. Nie wszystkich katolików!

Wpisuję tutaj mój komentarz do ekodebaty pt. Prawa zwierząt w świetle doktryny Kościoła Katolickiego", która odbyła się kilka miesięcy temu w Częstochowie. Późno trafiłam na jej nagranie. Debata odbyła się kilka miesięcy temu, ale że nieczęsto katolicy debatują w sprawie praw zwierząt to z wielkim zainteresowaniem wysłuchałam. I muszę zgłosić stanowcze votum separatum od takiego podejścia do zwierząt i ich ochrony przed nadużyciami ze strony człowieka.  Jestem katoliczką i zupełnie inaczej widzę tę sprawę. A to treść mojego komentarza:

 

 

Więcej Info


Chrześcijański głos za rzecznikiem praw zwierząt.

W Polsce od lat prowadzone są starania o powołanie Rzecznika Praw Zwierząt. Niestety kolejne podejście do tej sprawy przepadło wraz z „5 dla zwierząt” i zwierzęta nadal nie mają nikogo, kto byłby ich głosem oskarżenia przeciw znęcaniu się, okrucieństwu, pozbawianiu godności. Etyczną argumentację dlaczego prawna ochrona zwierząt jest konieczna i dlaczego konieczne jest nadanie zwierzętom „podmiotowości prawnej” można poznać m.in. TUTAJ. Argumentację tę można przeprowadzić także w obrębie etyki chrześcijańskiej. Można, i trzeba, wzmocnić świecką etyczną, wydawałoby się oczywistość, argumentacją ludzi wierzących. Tak robił to Anton Rotzetter –  kapucyn, teolog i filozof, który włączył się w kampanię o powołanie tego stanowiska w Szwajcarii. Tak uzasadniał swoje stanowisko:

„Jako chrześcijanie wierzymy, że zwierzę jest stworzeniom Bożym. W Starym Testamencie przedstawia się je jako istotę obdarzoną wielką godnością, o czym w ciągu wieków ludzie zapomnieli. Bóg nie tylko stworzył zwierzęta z prochu ziemi, lecz także obdarzył je, podobnie jak ludzi, tchnieniem życia, czyniąc z nich uczestników przymierza, które zawarł ze stworzeniem. Z tego powodu o godności zwierzęcia należy nie tylko mówić, lecz także zagwarantować jej rzeczywistą ochronę prawną.  Jezus z Nazaretu skonkretyzował swoje mesjańskie posłannictwo na pustyni, gdzie dzielił życie zarówno z aniołami, jak i dzikimi zwierzętami (Mk 1, 12). Historie wielu świętych pokazują, ze przyjaźń z Bogiem znajduje odzwierciedlenie w przyjaznym stosunku do zwierząt. Święci Hieronim, Franciszek i wielu innych będą nam bardzo wdzięczni, jeżeli będziemy traktować zwierzęta jak naszych braci i siostry oraz bronić z zaangażowaniem ich godności. Istotą sprawy jest tak naprawdę to, aby człowiek odkrył własne człowieczeństwo. Różnimy się od zwierząt przede wszystkim tym, że potrafimy działać w sposób moralnie odpowiedzialny. Nasze postępowanie wobec zwierząt (przejawiające się w warunkach ich chowu, transportu, procedurach ich uśmiercania oraz ich wykorzystywaniu do wątpliwych eksperymentów) ma często charakter niemoralny i może prowadzić wręcz do zdziczenia człowieka. Człowiek pozostanie człowiekiem wyłącznie wtedy, gdy będzie obchodził się ze zwierzętami tak, jak na to zasługują. Prawdę, że zagwarantowanie zwierzętom praw powiązane jest z tajemnicą życia samą w sobie, będziemy zgłębiać jeszcze długo. W każdym razie musimy się jednak przeciwstawić postrzeganiu przyrody ożywionej z perspektywy czysto komercyjnej i zacząć propagować szeroko rozumiany szacunek dla życia we wszystkich jego przejawach.”  (Anton Rotzetter. Głaskane tuczone zabijane. Święty Wojciech. 2013)

Czy znajdą się katoliccy duchowny w Polsce, którzy otwarcie, publicznie, zajmą stanowisko w obronie zwierząt, traktowanych jak przedmioty, wbrew zasadom chrześcijańskiej moralności?


Proboszcz Twojej parafii może pomóc

Trawa zima. Niektóre psy — najwierniejsi przyjaciele człowieka, wciąż w naszym kraju bardzo często na łańcuchach, jej nie przeżyją. Wiele z nich nigdy nie jest z tych łańcuchów spuszczane, aby mogły pobiegać (pomimo to, że aktualna Ustawa to nakazuje). cierpią z powodu zimna w nieocieplonych, przemakających budach. Posłania, które w tych budach mają często trzymają wilgoć i jeszcze pogarszają sytuację. Krótkie i zbyt ciężkie łańcuchy powodują odkształcanie kręgów szyjnych. Łańcuchy wrastają w szyję, a zimą do niej przymarzają, latem powodują odparzenia. Brak możliwości odpowiedniej ilości ruchu oznacza dla psa zwyrodnienie stawów i wrastanie przerośniętych pazurów. Każdego roku organizacje czuwające nad dobrostanem zwierząt pzreprowadzają wiele interwencji, znajdując psy w okropnym zaniedbaniu. Niekiedy przyjeżdżają, gdy jest już za późno. Nie dotrą wszędzie.

Wszędzie, z przekazem, jak trzeba zaopatrzyć psy na zimę dotrą księża w parafii. Wystarczy, że w ogłoszeniach parafialnych zwrócą uwagę na to, zaapelują do wiernych, aby sprawdzili, czy budy są szczelne, czy jest w nich sucha słoma, czy pies jest wystarczająco często spuszczany z łańcucha, czy dostaje odpowiednie pożywienie.

To bardzo proste, choć wymaga pewnej odwagi, aby pójść do zakrystii, i o to poprosić.  Można też napisać list lub e-mail.  Odwagi! Zwierzęta czekają na Waszą pomoc.

 

Poniżej szkic listu, który można użyć:

 


 

Szanowny Księże Proboszczu,

piszę z prośbą, czy mógłby Ksiądz wspomnieć w ogłoszeniach parafialnych o tym, że trzeba zadbać, żeby zwierzęta nie cierpiały zimna, pragnienia i głodu w zimie. Zwłaszcza psy na łańcuchach, które zdane całkowicie na łaskę ludzi, w tym zimowym czasie mogą cierpieć szczególnie. Tak niewiele trzeba, żeby się po ludzku wobec stworzenia zachowywać. Wystarczy ocieplić budę, wydłużyć łańcuch, zadbać o to, aby była niezamarznięta woda i jedzenie. Widzę wokół bardzo niedobre, niechrześcijańskie traktowanie zwierząt.

Może mogliby o tym wspomnieć także inni księża głoszący kazania, a także katecheci uczący dzieci religii? Dzieci i młodzież tyle dobrego mogą w tej sprawie zrobić! Byłoby wspaniale, Jezus byłby takimi uczynkami miłosierdzia ucieszony.
Troska o zwierzęta nie wyklucza troski o ludzi. Można robić i jedno i drugie.

Życzę wszystkiego najlepszego i sukcesów w pracy duszpasterskiej.

Parafianin/Parafianka

 

Załączam kilka cytatów, mogą się przydać:

Św. Franciszek nazywał wszystkie stworzenia braćmi i siostrami, bo wszystkie pochodzą od Boga.

„Wszelkie okrucieństwo wobec jakiegokolwiek stworzenia jest sprzeczne z godnością człowieka” Katechizm
Kościoła Katolickiego (2418)

„Obojętność lub okrucieństwo wobec innych stworzeń tego świata zawsze w jakiś sposób przekłada się na
sposób traktowania innych ludzi. Serce jest jedno…” Franciszek (Laudato Si, s.23)

Mamy „uprawiać i doglądać” ogród świata (Rdz.2, 15) papież Franciszek wyjaśnia, że „doglądanie oznacza
chronienie, strzeżenie, zachowanie, bronienie, czuwanie” (Laudato Si)

„Stwórca chciał, aby człowiek korzystał z przyrody jako rozumny i szlachetny pan i stróż, a nie jako bezwzględny
eksplorator.” Jan Paweł II

[miłosierne serce] Jest to serce, w którym płonie miłość dla całego stworzenia, dla ludzi, ptaków, dla dzikich
zwierząt […] dla wszystkich stworzeń.” Św. Izaak Syryjczyk

"prawy uznaje potrzeby swych zwierząt, a serce występnych okrutne" (Prz 12, 10)

 

Ustawa o Ochronie zwierząt (art. 9. 2.): zwierzęta domowe nie mogą być przetrzymywane na uwięzi w sposób stały dłużej niż 12 godzin w ciągu doby lub powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu. Długość uwięzi nie może być krótsza niż 3 m. 

Art. 9. 1. Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody.