Krzysztof Kamil Baczyński. Swoboda

koń bryzgiem srebrnych dzwonków parska

w zieloną ruń jak wodę miękką

kwiaty przynoszą w barwnych garstkach

świt gęstych rzek na sutkach dźwięku.

Drzewa są wolne w rudych lasach

przebiega koń przez płynność polan

różowo gra rozbiegiem oczu

balony nozdrzy gnie do kolan

a kiedy wbiegnie w dźwięczne stepy

w rozlany łan błękitem świeży

stanie wysoko wyzwolony

i wchłonie słońce wolne zwierzę...


William Blake. Tygrys

Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:

Jakiemuż nieziemskiemu oku

Przyśniło się, że noc rozświetli

Skupiona groza twej symetrii?

Jakaż to otchłań nieb odległa

Ogień w źrenicach twych zażegła?

Czyje to skrzydła, czyje dłonie

Wznieciły to, co w tobie płonie?

Skąd prężna krew, co życie wwierca

W skręcony supeł twego serca?

Czemu w nim straszne tętno bije?

Czyje w tym moce? kunszty czyje?

Jakim to młotem kuł zajadle

Twój mózg, na jakim kładł kowadle

Z jakich palenisk go wyjmował

Cęgami wszechpotężny kowal?

Gdy rój gwiazd ciskał swe włócznie

Na ziemię, łzami wilżąc jutrznię,

Czy się swym dziełem Ten nie strwożył,

Kto Jagnię lecz i ciebie stworzył

Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:

W jakim to nieśmiertelnym oku

Śmiał wszcząć się sen, że noc rozświetli

Skupiona groza twej symetrii?

tłum. Stanisław Barańczak


William Blake. Wróżby niewinności

Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.

W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie - nieskończoność czasu.

Czerwonogardły gil, zamknięty
W klatce, wściekłością niebios sięga.

Pod gołębnikiem, gdzie się tłoczą
Gołębie, piekieł drży potęga.

Pies u wrót pana zagłodzony
To dla monarchii pewna klęska.

Krwi ludzkiej głośno się domaga
Niema bitego konia męka.

Wydziera jedno włókno z mózgu
Każdy szczutego pisk szaraka.

Jeden cherubin milknie w niebie,
Gdy ktoś przestrzelił skrzydło ptaka.

Zza gór się słońce wznosi blade,
Gdy wściekły kogut walki czeka.

Każdy ryk lwa i skowyt wilka
Wywleka jakąś duszę z piekła.

Ludzkiej przed smutkiem strzegą duszy
Jelenie, błądząc w lasach, piękne.

Krzywda baranka niszczy zgodę
Lecz on przebacza swą udrękę.

Gacek o zmierzchu - on wyfrunął
Z umysłu, co nie wierzy w Boga.

Krzyk sowy o północy głosi,
Jaka jest niedowiarka trwoga.

Nie będą ludzie kochać tego,
Przez kogo cierpi mała wrona.

Ten, kto rozgniewał wołu, nigdy
Nie dotknie niewieściego łona.

Psotnik, co zabił muchę, pozna,
Jak groźny bywa gniew pająka.

Ten, kto się znęca nad chrabąszczem,
W bezmiernej nocy się zabłąka.

Liszka na liściu przypomina
Twej matki bóle i uciski.

Ćmy ni motyla nie zabijaj,
Dzień Sądu bowiem jest już bliski.

Kto szkoli konia w walce, będzie
Przez śniegów pustkę szedł bezpłodną.

Przytul psa dziada, kota wdowy,
Gdy chcesz, by dobrze ci się wiodło.

Komar, brzęczący śpiewką lata,
Z obmowy czerpie jad szkaradny.

Z brudnego potu stóp zawiści -
Wężowe się mieszają jady.

Trucizna w żądle pszczoły skryta -
Artysty gniew, zawistny, blady.

Książęce szaty, płachty dziada -
Grzyby na worach złych bogaczy.

Prawda głoszona w złym zamiarze
Najbardziej wszelką prawdę paczy.

Dla radowania się i bólu
Człowiek urodził się na Ziemi.

Jeśli to rozumiemy dobrze,
Bezpiecznie przez ten świat idziemy.

Radość i ból dla boskiej duszy
Z nich dwóch splecione jest odzienie.

Jedwabną nicią radość biegnie
Pod każdym jękiem i cierpieniem.

Dziecko to więcej niż pieluchy
Wszędzie tam, gdzie są ludzkie kraje,

Ręce się rodzą - i narzędzia
To każdy oracz rozpoznaje.

I każda łza z każdego oka
Dziecięciem staje się w wieczności,

By, ukojona przez świetliste
Panny, powrócić do radości.

Szczekanie, skowyt, wycie - fala,
Która w niebiosów brzeg łomocze.

Dziecko, pod rózgą płacząc, żłobi
Znak zemsty w śmierci i pomroce.

Łachmany dziada, gdy się wzniosą
W przestworze, niebo drą na strzępy.

Złocistą słońca twarz wykrzywia
Zbrojnej przemocy upór tępy.

Grosz dziada więcej wart niż złoto,
Co w afrykańskich skarbcach drzemie.

Miedziak z węzełka wyrobnika
Kupi i sprzeda skąpca ziemie.

A jeśli ma z wysoka pomoc,
Kupi i sprzeda całe plemię.

Ten, kto wyśmiewa wiarę dziecka,
Będzie wyśmiany w dniach starości.

Temu, kto uczy dziecko wątpić,
Zgnilizna grobu strawi kości.

Kto wiarę dziecka czci, pokona
Śmierci i piekieł moc w wieczności.

Owoce czasów dwóch: sędziwych
Sąd starców i zabawki dzieci.

Sędzia, gdy wierzy w swą przebiegłość,
Nie znajdzie trafnej odpowiedzi.

Blask Wiedzy gasi, kto wątpieniu
Jakąś odpowiedź dać się stara.

Najgorsza, jaką świat pamięta,
Trucizna - z laurów szła Cezara.

Nic rodu ludzi nie spotwarza
Tak, jak żelaznej połysk broni.

Kiedy klejnoty pług ozdobią,
Złość głowę przed sztukami skłoni.

Piosenką świerszcza jest głos tego,
Kto się przed trafnym sądem cofa.

Z orłowej mili, z cala mrówki
Chroma się śmieje filozofia.

Temu, kto wątpi w to, co widzi,
Nikt żadnej wiary nie uprosi.

Gdyby zwątpiło słońce, księżyc?
Przecież zagasły by w ciemności.

Namiętność dobra - gdy nią władasz,
A nie, gdy ona włada Tobą.

Ladacznic wrzask, swawola graczy
W monarchii kończy się żałobą.

Całun dla Anglii ladacznice
Tkają swą wrzawą obłąkańczą.

Zgranego jęk, szulera "Wiwat!"
Przed katafalkiem Anglii tańczą.

Każdego ranka, każdej nocy
Dla męki ktoś na świat przychodzi.

Każdego ranka, każdej nocy
Dla szczęśliwości ktoś się rodzi.

Jedni się rodzą dla radości,
Inni dla nocy i ciemności.

W kłamstwo wikłamy się, gdy oknem,
A nie przez oko spoglądamy.

Bo noc zrodziła je, gdy dusza
Spała wieńczona promieniami.

Biedne, żyjące w nocy dusze
Boga w światłości rozpoznają.

Lecz postać ludzką On objawia
Tym, co w królestwach dnia mieszkają.

Tłum. Zygmunt Kubiak

 

 

 

William Blake

Auguries of Innocence.

 

To see a World in a Grain of Sand

And a Heaven in a Wild Flower

 

Hold Infinity in the palm of your hand

And Eternity in an hour

 

A Robin Red breast in a Cage

Puts all Heaven in a Rage

 

A Dove house filld with doves & Pigeons

Shudders Hell thro all its regions

 

A dog starvd at his Masters Gate

Predicts the ruin of the State

 

A Horse misusd upon the Road

Calls to Heaven for Human blood

 

Each outcry of the hunted Hare

A fibre from the Brain does tear

 

A Skylark wounded in the wing

A Cherubim does cease to sing

 

The Game Cock clipd & armd for fight

Does the Rising Sun affright

 

Every Wolfs & Lions howl

Raises from Hell a Human Soul

 

The wild deer wandring here & there

Keeps the Human Soul from Care

 

The Lamb misusd breeds Public strife

And yet forgives the Butchers Knife

 

The Bat that flits at close of Eve

Has left the Brain that wont Believe

 

The Owl that calls upon the Night

Speaks the Unbelievers fright

 

He who shall hurt the little Wren

Shall never be belovd by Men

 

He who the Ox to wrath has movd

Shall never be by Woman lovd

 

The wanton Boy that kills the Fly

Shall feel the Spiders enmity

 

He who torments the Chafers sprite

Weaves a Bower in endless Night

 

The Catterpiller on the Leaf

Repeats to thee thy Mothers grief

 

Kill not the Moth nor Butterfly

For the Last judgment draweth nigh

 

He who shall train the Horse to War

Shall never pass the Polar Bar

 

The Beggers Dog & Widows

Cat Feed them & thou wilt grow fat

 

The Gnat that sings his Summers song

Poison gets from Slanders tongue

 

The poison of the Snake & Newt

Is the sweat of Envys Foot

 

The Poison of the Honey Bee

Is the Artists jealousy

 

The Princes Robes & Beggars Rags

Are Toadstools on the Misers Bags

 

A truth thats told with bad intent

Beats all the Lies you can invent

 

It is right it should be so

Man was made for Joy & Woe

 

And when this we rightly know

Thro the World we safely go

 

Joy & Woe are woven fine

A Clothing for the soul divine

 

Under every grief & pine

Runs a joy with silken twine

 

The Babe is more than swadling Bands

Throughout all these Human Lands

Tools were made & Born were hands

Every Farmer Understands

 

Every Tear from Every Eye

Becomes a Babe in Eternity

 

This is caught by Females bright

And returnd to its own delight

 

The Bleat the Bark Bellow & Roar

Are Waves that Beat on Heavens Shore

 

The Babe that weeps the Rod beneath

Writes Revenge in realms of death

 

The Beggars Rags fluttering in Air

Does to Rags the Heavens tear

 

The Soldier armd with Sword & Gun

Palsied strikes the Summers Sun

 

The poor Mans Farthing is worth more

Than all the Gold on Africs Shore.

 

One Mite wrung from the Labrers hands

Shall buy & sell the Misers Lands

 

Or if protected from on high

Does that whole Nation sell & buy

He who mocks the Infants Faith

 

Shall be mock'd in Age & Death

He who shall teach the Child to Doubt

 

The rotting Grave shall neer get out

He who respects the Infants faith

 

Triumphs over Hell & Death

The Childs Toys & the Old Mans Reasons

 

Are the Fruits of the Two seasons

The Questioner who sits so sly

 

Shall never know how to Reply

He who replies to words of Doubt

 

Doth put the Light of Knowledge out

The Strongest Poison ever known

 

Came from Caesars Laurel Crown

Nought can Deform the Human Race

 

Like to the Armours iron brace

When Gold & Gems adorn the Plow

 

To peaceful Arts shall Envy Bow

A Riddle or the Crickets Cry

 

Is to Doubt a fit Reply

The Emmets Inch & Eagles Mile

 

Make Lame Philosophy to smile

 

He who Doubts from what he sees

Will neer Believe do what you Please

 

If the Sun & Moon should Doubt

Theyd immediately Go out

 

To be in a Passion you Good may

Do But no Good if a Passion is in you

 

The Whore & Gambler by the State

Licencd build that Nations Fate

 

The Harlots cry from Street to Street

Shall weave Old Englands winding Sheet

 

The Winners Shout the Losers Curse

Dance before dead Englands Hearse

 

Every Night & every Morn

Some to Misery are Born

 

Every Morn & every Night

Some are Born to sweet delight

 

Some are Born to sweet delight

Some are Born to Endless Night

 

We are led to Believe a Lie

When we see not Thro the Eye

 

Which was Born in a Night to perish in a Night

When the Soul Slept in Beams of Light

 

God Appears & God is Light

To those poor Souls who dwell in Night

 

But does a Human Form Display

To those who Dwell in Realms of day

 

 

William Blake. Proroctwa niewinności. fragmenty przełożył Józef Czechowicz

 

[ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ]

Gila z gardziołkiem czerwonym zamknięto w klatki prętach,

szaleje z gniewu niebiosów przestrzeń nieobjęta.

 

Jeśli pies wygnany zmarznie pod drzwiami pana,

zagłada złego miasta we wróżbach jest pisana.

 

Koguta pchasz do walki – słońce w trwodze, jak płótno.

Jęk zaszczutego zająca wypruwa ci mózgu włókna.

 

Milknie pieśń cherubińska, gdy zranią skrzydło skowrończe,

Nie męcz żywego chrząszcza – wiecznej nocy ściągniesz opończę.

 

Dziki jeleń tu i tam bładzi, chroniąc od smutnych zdarzeń.

O, nakarm kota wdowy, a wszystkim cię Pan obdarzy.

 

Ryk, wycie, szczekanie, rżenie – na niebios brzegu fal taniec.

Nietoperz, co krąży w zmierzchu, istnienia niewiary mieszkaniec.

 

Jad salamandry, żmii, to z nóg zazdrości brud;

zawistna zazdrość artysty – jad pszczoły biorącej miód.

 

Najpotężniejszą z trucizn laurowy Cezara wieniec.

Nędznym łachmanem wystrzępią niebiosa wichr i szaleniec.

 

Grosz robotnika rządzi skąpego schedą całą.

Dziewczę uliczne w zaułku krzyczy: ”Dla Anglii – całun!”

 

„Graczy przekleństwa i radość zatańczą u jej katafalka.”

Kto wydrwi wiarę dziecka – na starość, konając, załka…

 

Bo gdyby słońce i księżyc wątpić zaczęły – wiedz o tem –

zaraz by zgasły, przestając świecić srebrem i złotem.

[ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ]


Stanisław Barańczak. Zwierzęta

 

Umieją być najszybsze. To tylko chwilowy

stan, to ich przypłaszczenie. Wiedzą,

jak zwęzić się pionowo w prędki wyrzut i

skoczyć. Ich przyziemność gotowa,

by zwinąć się w sprężynę, słuchającą tylko

świstu powietrza za uszami. Oczy,

tak łagodnie brązowe teraz, są otwarte

na przyjęcie skaczących do gardła obrazów.

Nie dają nam się bać, są płaskie tak,

że tym łatwiej je przybić do ziemi

spojrzeniem, nigdy równoległym. Wiele

nam wybaczyły; lecz trwa przyszły pęd

w ciałach wciąż skłonnych do stania się ostrzem.


Henryk Zbierzchowski. Prince

Jest taki piękny – nazywa się Prince,

Jest taki głupi jak zazwyczaj chart.

Jest tak łakomy, że za mięsa kęs

Pójdzie za każdym choćby był to czart.

 

Gdy jem, na stole kładzie długi łeb

Śledząc łakomie każdy ruch mych ust,

A gdy mu rzucę na odczepne chleb,

Nawet go nie tknie, bo ma lepszy gust.

 

Lecz kilo masła umie połknąć tak,

Że na talerzu nie zostaje ślad,

A gdy mu za to dam powąchać bat,

Z głupia frant patrzy, jakby z nieba spadł.

 

Po batach tuli się do moich nóg

Ze skargą w oczach, wilgotnych od łez,

Bo wie, że serca wypełniając dług

Znów go pogłaskam, mówiąc biedny pies!

 

Wita mnie skokiem na pierś przednich łap

I polizaniem mokrym w nosa front,

Więc choć jest głupi i nicpoń i drab

Ma w moim sercu własny ciepły kąt.


Zwierzęta w Encyklice Laudato si’ papieża Franciszka

Każdego dnia na całej Ziemi zabijane są miliardy czujących zwierząt. Większość z nich wcześniej doświadczyła uwięzienia, cierpienia, czasem tortur. Intensywne hodowle zwierząt są jednym z najważniejszych źródeł emisji gazów cieplarnianych, zanieczyszczenia środowiska i powodem wymierania dzikich gatunków. Zwierzęta hodowlane stanowią 60% wszystkich ssaków na Ziemi, włączając w to ludzi.

Co o tym problemie mówi, opublikowana w 2015 r. ekologiczno-społeczna encyklika Laudato si’ (LS) papieża Franciszka. Po niej nie powstał żaden tej rangi i szczegółowości dokument Kościoła.Więcej Info


Jonathan Safran Foer. Zjadanie zwierząt. Wyd. Krytyki Politycznej, 2019

Gdy Jonathanowi Safranowi Foerowi urodził się syn, chciał się dowiedzieć, jak powinien go karmić i czym naprawdę jest mięso. Skąd pochodzi? Jak się je produkuje? Jak traktowane są zwierzęta i czy to ważne? Jak zjadanie zwierząt wpływa na gospodarkę, społeczeństwo i środowisko? Wyniki tego śledztwa sprawiły, że stanął twarzą w twarz z rzeczywistością, której jako obywatel nie mógł zignorować, a jako pisarz nie mógł przemilczeć.


Krzysztof Łapiński, Marta Kurczewska. Świnia Malwina. Wyd. Agora. 2022

Zwierzęta z Lasu Kabackiego nie spodziewają się, że wiosna przyniesie tyle przygód. Wszystko za sprawą tajemniczej postaci, która pewnego dnia pojawia się wśród nich. Świnia Malwina wprawdzie nie umie znajdować jedzenia, ale za to potrafi robić zaskakujące rzeczy! Niestety, grozi jej wielkie niebezpieczeństwo. Zwierzaki na czele z dzikiem Dzikusem ruszają z pomocą nowej przyjaciółce. Czeka je wyprawa przez całą Warszawę – pełna niespodzianek, odkryć i wyzwań.

Ta przepiękna opowieść przypomina, że każda żywa istota – człowiek czy zwierzę – zasługuje na bezpieczne i wolne życie. To książka ucząca szacunku oraz empatii, ale także terapeutycznie oswajająca poczucie bycia innym. Jej łagodna forma sprawia, że będzie idealna zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników.

 


Wspaniała, pięknie ilustrowana książeczka dla dzieci uwrażliwiająca na los zwierząt hodowlanych w perspektywie wiary chrześcijańskiej. Do wykorzystania na lekcjach religii lub do czytania z dziećmi w edukacji domowej.

POBIERZ PDF:  Czy-Pan-Bog-kocha-tez-zwierz-hodowlane-INT