Obejrzałem film "Dominion"

Aleksander Kędziorek
Obejrzałem ostatnio film Dominion z 2018 roku. Niektórzy pewnie go widzieli, albo słyszeli o nim – narratorem w końcu są między innymi Joaquin Phoenix (Joker), Rooney Mara (Dziewczyna z tatuażem) i piosenkarka Sia. Nie jest to jednak wpis dotyczący kinematografii, ale czegoś innego, ważniejszego.
Film jest przerażający, bardzo drastyczny. Myślę, że trzeba mieć psychopatyczny rys osobowości, żeby ten obejrzany w całości obraz w ogóle nie poruszył. Przedstawia on brutalne, okrutne, perwersyjne traktowanie zwierząt. Dotyczy głównie wielkich hodowli przemysłowych, ale nie tylko. Nie będę streszczał filmu i nie będę dawał przykładów tego, co tam jest pokazane. Kto chce się zmierzyć z tym obrazem, ten może. Jeśli ktoś jednak jest bardzo kruchy w swojej wrażliwości, to mówię szczerze — niech nie ogląda.

Więcej Info


Marsz Wyzwolenia Zwierząt Warszawa 3 września 2022

Chrześcijanie dla Zwierząt uczcili ten czas uczestnictwem w Marszu Wyzwolenia Zwierząt w Warszawie.
Oto tekst mojego wystąpienia, które wygłosiłam w gronie znakomitych specjalistów i aktywistów, z czego bardzo jestem dumna, na zakończenie Marszu.
Jestem tu przede wszystkim, jako chrześcijanka i mówię do osób dzielących moją wiarę.
Czy wyobrażacie sobie, że Chrystus krzywdzi zwierzęta? Że więzi je w klatkach, razi prądem, eksploatuje do wyczerpania? Nie do pomyślenia, prawda? Nie pasuje. Jezus radykalnie odrzucał wszelką przemoc. Wczesny Kościół także.
Jeżeli jest nie do pomyślenia a Jezus ma być dla nas wzorem, przewodnikiem, to dlaczego na to przyzwalacie?!
Jeżeli wierzymy, że Bóg jest miłością, a my mamy być „na jego obraz” - to nie możemy krzywdzić nikogo, także zwierząt. W hodowlach i rzeźniach nie ma ani krzty miłości.
Dlaczego udajecie, że nic się nie dzieje, dlaczego rękami innych ludzi krzywdzicie czujące istoty?
Może myślicie, że to, jak są traktowane nie ma nic wspólnego z wiarą. Ma! Wystarczy uważnie czytać Pismo Święte. Nie wybiórczo, nie tendencyjnie, nie antropocentrycznie. Wystarczy wsłuchiwać się w Ducha tego tekstu. Pochodzą z tego samego źródła co my, od tej samej Pra Przyczyny wszystkiego. Nigdy od początku dziejów człowieka nie były ludzką własnością. Wierzymy, że jak cały ziemski świat, są tylko powierzone przez Stwórcę pod naszą opiekę. I to my ludzie wierzący pierwsi powinniśmy słyszeć ich prośby o zmiłowanie, bycie dobrym, rozumiejącym.
To, że wciąż nie słyszycie o powinnościach człowieka wobec zwierząt na kazaniach w Kościele, to nic. To znaczy tylko tyle, że jest naszym obowiązkiem — członków tego Kościoła, aby to zmieniać. Zmienić tak, żeby dla każdego chrześcijanina stała się oczywista obrona zwierząt przed przemocą ze strony człowieka. Ludzkość stopniowo rozwija rozumienie zła i swoją moralność. Chrześcijanie to ludzie.
Jest nas tu na tym marszu wciąż niewielu, a powinno być nas tu najwięcej ze wszystkich! Dlatego, że oprócz zwykłej etycznej przyzwoitości, którą można wyprowadzać z różnych źródeł, my ludzie wierzący w Transcendencję mamy jeszcze jeden dodatkowy powód: odpowiedzialność za to, co dzieje się z Jego własnością, przed Bogiem.
Dlaczego Was tu nie ma?!!! Tysięcy chrześcijan. Setek tysięcy Warszawian – katolików!
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Jak można być miłosiernym wokół grilla, wiedząc, jakie życie i śmierć miały istoty, które grillujemy?
Jak można zaprowadzać pokój, kiedy poluje się i łowi dla rozrywki i błogosławi takie zachowania?
Jak można być dobrym nad niedzielnym rosołem z umęczonego kurczaka?
Zbrodnie związane z traktowaniem naszych braci i sióstr są straszne. Tak straszne, że tylko dziura w ziemi może znieść o nich opowieść, jak pisał Coetzee. Obojętność, ukrywanie i lekceważenie tego zła - też są grzechem.
Otwórzcie oczy! Udawanie, że nie ma tej krzywdy i zaklinanie rzeczywistości, że tak ma być, bo tak zawsze było, ani na jotę nie zmniejsza naszych win złego traktowania zwierząt.
Wielkie systemy religijne zawsze kreślą moralny rozwój człowieka i wyznaczają ideały. Człowiek do nich nie dorasta, a jednak do nich aspiruje, i stale za nimi tęskni. Tęskni za światem, w którym ludzie są dobrzy, łagodni dla siebie, współczujący, wspierający słabszych.
W naszej religii ten ideał jest wyrażony w pięknym micie o idealnej harmonii świata: „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona (Rdz 1, 29-30). I w równie pięknym obrazie świata na końcu czasu, kiedy to: „wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał.” (Iz 11.6)
W naszym czasie, tutaj, w naszym kręgu cywilizacyjnym, jedynym sposobem, aby skończyć z gehenną zwierząt konieczne jest zaprzestanie wspierania naszymi pieniędzmi przemysłowych hodowli i innych machin wyzysku zwierząt. To powinna też być rezygnacja z utożsamiania świąt, wszystkich, a przede wszystkim religijnych, z masowym zabijaniem czujących istot na świąteczne potrawy. Święta z cierpieniem w tle nie mogą być, nie są, świętami życia i radości. Pomyślcie o najbliższych Świętach bez zabijania! Prawdziwie dobrych, pełnych miłości Świętach.
Chrześcijanin w Polsce XXI wieku może i powinien zrezygnować z wszelkiej przemocy wobec zwierząt!!
Barbara Niedźwiedzka.
Chrześcijanie dla Zwierząt, OpowiedzZwierze.pl; Manifest Wegański

Dość!!

Dość! Katastrofa ekologiczna na Odrze, miliony ginących w męczarniach stworzeń, cała ta tzw. narracja wokół tej ohydy i używane słownictwo poraża: tony, sztuki, worki, utylizacja, rybacy, którzy już nie będą mogli łowić wspaniałych okazów. Zwykłe polityczne oskarżenia wokół tego bestialstwa.

Gdzie w tym każda pojedyncza ryba? Każda z nich, tak jak człowiek żyła, broniła się przed śmiercią. Mała duża, młoda, stara. Każda była indywidualnym życiem, które chce żyć, jak prosto mówił Albert Schweitzer.

Ilu tysiącom ludzi musiały być, są, tak naprawdę zupełnie obojętne. Wszystkim tym, którzy na wszystkich poziomach zarządzają spustami trucizn. Tych, którzy ładują do rzek swoje ścieki, bo tak jest taniej. Tym milionom, którzy patrzą na zwierzęce życie, jak na jakąś biologiczną masę bez czucia.

Kto z was myśli o rybach? O ich życiu, o ich potrzebach, o ich bólu, o ich duszeniu się. Kto z was myśli o tym? Masa, tony, okazy, czyszczenie, odbudowywanie, aby niektórzy mogli spędzać miło czas nad wodą rozrywając wnętrza delikatnych rybich pyszczków. Aby inni mogli spokojnie przechadzać się lub kapać w pięknej rzece, nieniepokojeni pływającymi martwymi ciałami.

Jedno plemię żywych stworzeń dokonało eksterminacji innego plemienia żywych stworzeń, dysponując inteligencją i bronią, które nie dają szansy obrony.

W tych dniach (19.08) na Mazurach ujawniono prawdę jednego z tzw. zwyczajnych, tradycyjnych gospodarstw, nie jakiejś ogromnej bezdusznej przemysłowej hodowli. Takiego, o jakich zwykle mówi się, że zwierzęta mają w nich lepiej, gdyż nie są jedynie numerem, sztuką, maszyną wykorzystywaną aż przestaje to być opłacalne. Te w tych dobrych gospodarstwach bywa, że wychodzą poza obory, bywa, że człowiek odniesie się do nich indywidualnie, nazwie je, i zwykle twierdzi, że je kocha.

W Kwiku w powiecie piskim skrajnie wyczerpane krowy, szkielety krów, cieląt, stały po brzuchy we własnych odchodach. Obok nich gniły te, które już odeszły. Te, które przeżyły nie były w stanie utrzymać się na nogach. Internet ostrzega: mogą o tym czytać i oglądać zdjęcia tylko dorośli. Ktoś w końcu zawiadomił Ogólnopolskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt, policję, prokuraturę. Ile tygodni, miesięcy, nikt nikogo nie zawiadomił? Jak te krowy musiały być traktowane całe swoje życie? Jakim prawem ktoś deptał ich godność Bożych stworzeń?

To oczywiście szczególnie drastyczny przypadek, być może jakaś wyjątkowa aberracja, może choroba. Ale, gdzie sąsiedzi? Gdzie znajomi, rodzina, letnicy wypoczywający nad pięknymi jeziorami? Przede wszystkim, gdzie opieka weterynaryjna?

Powiedzcie, kiedy przestaniemy udawać nad radosnymi grillami, nad stołami uginającymi się od tanich wędlin, nad niedzielnymi rosołami i śniadaniami z twarożkiem, że nie wiemy, co się dzieje w hodowlach, w gospodarstwach obok. Kiedy przestanie być człowiekowi obojętne, jak było traktowane i co czuło to stworzenie, które je? Kiedy?!

Co jeszcze trzeba mówić, jakie zdjęcia i filmy dozwolone od lat 18 pokazywać, żebyście przestali udawać, że tego nie ma? Żeby nikt nie mówił, że trudno, taki jest świat.

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą: w Internecie są dziesiątki filmów z rozmaitych hodowli, rzeźni, z nielegalnych (bo nie mogą być legalne) śledztw pokazujących prawdę. Jest to przykre doświadczenie, ale każdy dorosły człowiek powinien o tym wiedzieć. Kto nie chce wiedzieć nie może mieć czystego sumienia.

„Różne stworzenia, chciane w ich własnym bycie, odzwierciedlają, każde na swój sposób, jakiś promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga. Z tego powodu człowiek powinien szanować dobroć każdego stworzenia, by unikać nieuporządkowanego wykorzystania rzeczy, które lekceważy Stwórcę oraz powoduje zgubne konsekwencje dla ludzi i ich środowiska.”, mówi Katechizm.

Kto tego słucha? Kto łączy traktowanie zwierząt z wiarą w Stwórcę?


Współczesne traktowanie zwierząt - przykłady

Przykłady traktowania zwierząt przez ludzi [1]:

Krowy mleczne, łagodne zwierzęta o wysoko rozwiniętych relacjach stadnych, żyjące naturalnie ok. 20 lat, w przemysłowych hodowlach zwierząt zamienione są w genetycznie zmodyfikowane maszyny do produkcji mleka. Stoją  w halach, zwykle bez dziennego światła, nigdy nie wypuszczane na pastwiska, automatycznie dojone. W hodowlach żyją ok. 5 l. Cielęta, odbierane są matkom zaraz po urodzeniu i umieszczane w boksach, w których mają bardzo ograniczony ruch, aby ich mięso było delikatne i bladoróżowe. W tym celu są też odpowiednio niedokarmiane.  Młodziutkie zwierzęta, które potrzebują długo bliskości matki, ruchu, zabawy, uczenia się naturalnych zachowań, czekają w izolacji, w dużej części dnia w ciemnościach, na ubój.  Usuwanie zawiązków rogów u cielaków jest bolesne. Krowy, którym odbiera się tak wcześnie cielaki przezywają depresję, wycofują się. Po kilku latach rodzenia idą na rzeź.

Świnie, zwierzęta o porównywalnej z psami, a nawet z 2-letnimi dziećmi, inteligencji, zamknięte w boksach, w dużym zagęszczeniu, w których trudno jest się im poruszać, cierpią absolutną deprywację najbardziej wrodzonych potrzeb: rycia, ruchu. Maciory unieruchamiane są całkowicie w kojcach porodowych.  Młodym obcina się ogony, uszy i niektóre zęby, żeby się nawzajem nie raniły, kastruje bez znieczulenia.  Naturalnie żyjąc ok. 10 lat, w hodowlach żyją 2.5 r.

Miliardy zmodyfikowanych genetycznie kurczaków żyją stłoczone bez dziennego światła, każdy na powierzchni kartki A4. Zmodyfikowane tak, że wiecznie łakną pożywienia, szybko i nieproporcjonalnie rosną, w wyniku tego z trudem stoją, nie mogą ani przemieścić się ani wykonywać naturalnych dla nich ruchów, np. grzebania w ziemi. Aby nie dziobały się wzajemnie, co robią z ogromnego stresu, obcina się im bez znieczulenia unerwione dzioby. Ubój brojlerów to zautomatyzowane taśmy tortury.

Kury nioski, w naturze chodzące po ziemi, trawie, cały czas w niej grzebiące i myjące się, są przez całe życie trzymane są w ciasnych, ciemnych drucianych klatkach, gdzie nie mogą rozprostować skrzydeł. Stłoczone w nienaturalnych warunkach wyskubują sobie pióra, ranią, bywają agresywne. Część z nich umiera, co jest wkalkulowanym kosztem. 1-dniowe kurczaki płci męskiej traktowane jako odpad są mielone żywe.

Zwierzęta transportowane są na duże odległości, także międzykontynentalnie. Transporty żywych zwierząt to ciężarówki, wagony przerażenia i bólu. Stłoczone zwierzęta ranią się zadeptują, ulegają urazom. W okresach upałów i na długich dystansach cierpią pragnienie. (np. transporty owieczek, czy koni na południe Europy). Cierpią: skrępowane taśmami raki, homary, karpie przetrzymywane w małych ilościach wody, ośmiornice w ciasnych pojemnikach. Niestety nie ma podobnego nowszego zbiorczego opracowania, ale przeprowadzona w od września 1999 r. do stycznia 2000 r. r. kontrola NIK wykazała, że 70 % (!) zbadanych punktów skupu, 48 % baz zbiorczych zwierząt, 100 % drogowych przejść granicznych oraz 40 % firm przewozowych - nie zapewniało zwierzętom niezbędnych warunków sanitarnych i opieki weterynaryjnej, właściwego żywienia oraz zabezpieczenia przed powstawaniem w czasie transportu urazów i okaleczeń. ( NIK. Departament Środowiska. Informacja o wynikach kontroli. Ochrona zwierząt DOŚ-41011-99 P/99/040/2000/020)

Przepiórki, kaczek i gęsi. trzymane w klatkach, w których nie są w stanie wykonywać swoich naturalnych zachowań, w tym biegać, zażywać kąpieli piaskowych i żerować. Stosowanie klatek w hodowli kaczek i gęsi jest już w Europie niezgodne z prawem. Mimo to kaczki i gęsi hodowane na foie gras są wciąż przetrzymywane w małych klatkach przez ostatnie dwa tygodnie życia i karmione w tym okresie na siłę.

Króliki: prawie wszystkie są zamknięte w przepełnionych, drucianych klatkach, w których ruch jest poważnie ograniczony. Prowadzi do osłabienia kości, a druciane podłoże często powoduje bolesne owrzodzenia nóg. Naturalne zachowania: kopanie, ukrywanie się i żerowanie są wykluczone. Stres powoduje, że gryzą klatki i siebie nawzajem.

Ryby. Hodowle i przemysłowe odławianie ryb. Ryby, ale także inne zwierzęta wodne i głowonogi wbrew powszechnej opinii odczuwają ból. ….

Hodowle zwierząt futerkowych to szczyt ludzkiej niemoralności. W naszym klimacie i w naszych czasach nie ma żadnej, oprócz próżności i chęci zysku, potrzeby hodowania zwierząt na futra. Mimo to wciąż hoduje się w ciasnych drucianych klatkach miliony lisów, norek, jenotów, królików.  Każde z tych zwierząt ma określone naturalne dla jego gatunku potrzeby, np. przemieszczanie się po wielkich terytoriach, budowanie nor, pływanie, samotniczy tryb życia, itd.  Zamknięte w drucianych klatkach (o powierzchni 0.18 m2) nad górami własnych odchodów, ze zniekształconymi łapami, często chorujące, żyjące całe swoje życie w ogromnym stresie, samo okaleczające się, krążące lub rozbijające się o ściany klatek, w końcu zabijane są prądem elektrycznym lub zagazowywane. Przykład: Żyjące dziko norki (udomowione zostały niedawno, ok. 80 lat temu) muszą mieć dostęp do wody. Aby do niej dotrzeć są w stanie wykonać ogromną pracę, nurkują na głębokość do 6 m, samice norek poruszają się w naturze na powierzchni o wielkości 8 – 20 ha., a samce - 800 ha, mieszkają w dziuplach drzewnych lub w norach wykopanych w ziemi na głębokość trzech metrów.

Dawniej tak nie było. Intensywny chów zwierząt zaczął gwałtownie rozwijać się po II wojnie światowej, kiedy w dużych hodowlach, zaczęto stosować antybiotyki, wprowadzono chemizację rolnictwa, pojawiły się monokultury roślin na pasze. Wraz z rosnącym zapotrzebowaniem na produkty pochodzenia zwierzęcego i ekonomizacją produkcji sytuacja czujących zwierząt w hodowlach staje się coraz bardziej przerażająca. Pomimo pewnych drobnych zmian wywalczanych przez organizacje walczące o prawa zwierząt (m.in. Compassion in World Farming, Otwarte Klatki, Viva) postępowanie człowieka wobec zwierząt w większości hodowli wciąż jest zaprzeczeniem zachowań etycznych.

Zwierzęta wykorzystywane dla rozrywki. Podobnie skrajnie niemoralne, gdyż zupełnie niepotrzebne jest wykorzystywanie zwierząt dla rozrywki. To zwierzęta w cyrkach i pseudo cyrkach, papugarniach, menażeriach, na wystawach i pokazach, zwierzęta dzikie/egzotyczne, tresowane, trzymane w urągających ich naturze warunkach, utylizowane, gdy przestają być przedmiotami ludzkiej uciechy. W przemyśle rozrywkowym od urodzenia zmuszane są do nienaturalnych zachowań i poddania się. Zanim zaczną skakać przez płonące obręcze, albo żonglować piłkami są tresowane za pomocą okaleczeń, haków, elektrycznych pałek czy pejczy. Wiele zwierząt umiera podczas brutalnego "łamania" ich natury. W niektórych krajach europejskich pokazywanie dzikich zwierząt w cyrkach jest już zabronione, w Polsce wiele miast nie wpuszcza cyrków ze zwierzętami. Wprawdzie rośnie społeczny sprzeciw wobec tego okrucieństwa, ale moda na hodowanie zwierząt egzotycznych wciąż napędza handel nimi, kłusownictwo i przemyt (przykładem transport tygrysów zatrzymanych na granicy z Białorusią w 2019 r.).

Konie. Podobno my Polacy mamy wyjątkową więź z tymi zwierzętami, którym niezwykle dużo zawdzięczają: zapewniały nam transport, orały pola, szły z nami na wojnę, ginęły za nas i dostarczały nam rozrywki. Ale deklaracje przywiązania i szacunku nic nie znaczą.  Wykorzystane, niezdolne do pracy/dostarczania rozrywki są transportowane do rzeźni. Polska jest europejskim liderem w eksporcie koni na rzeź. Dobrze jeżeli blisko. W 2018 r. zabito 23 821 tych zwierząt, ok. 9000 jechało okrutnymi transportami daleko, przeważnie do Włoszech, Francji, na Węgry. (dane: GUS).

Zwierzęta dzikie, na które poluje się dla przyjemności Wprawdzie to opracowanie skupia się na zwierzętach  udomowionych, ale z powodów etycznych trzeba też powiedzieć o zwierzętach na które katolicy polują się w ramach hobby, rekreacji, dla przyjemności. To rozmaite zwierzęta leśne, ale także ryby łowione przez wędkarzy. W książce „Etyczne potępienie myślistwa. pod red. Doroty Probuckiej, Wyd. UJ 2019, znajdziemy wyjaśnienia naukowców jakie egoistyczne potrzeby realizuje współczesny człowiek w Europie polując lub wędkując. To nie jest zabijanie powodowane koniecznością, czy potrzebą (w myśl KKK), ale jest to realizacja potrzeby osaczania, ścigania zabijania dla niego samego. Każdego roku w Polsce myśliwi zabijają około 1 500 000 zwierząt. Codziennie zabijają ptaki, lisy, króliki, dziki, zające, jelenie, sarny, daniele ich młode: cielęta, koźlęta, jagnięta. 32 gatunki zwierząt. Precyzyjny kalendarz zabijania można znaleźć na stronie Polskiego Związku Łowieckiego. Niestety poluje też wielu duchownych, a koła łowieckie mają swoich kapelanów. Związek Łowiecki stale zabiega o dopuszczenie dzieci do zabawy w zabijanie. Co powiedzielibyśmy, pytają autorzy opracowania, gdyby ludzie ścigali i osaczali koty lub psy, zabijali je, ranili, a potem urządzali wokół tego zbiorowe obrzędy? Co powiedzielibyśmy, gdyby wokół rzeźni leżały konające w bólu zwierzęta? Co, gdyby pracownicy rzeźni chcieli zabierać swoje dzieci do pracy? Współcześnie tylko ok. 10% społeczeństwa polskiego popiera myślistwo rekreacyjne.[2]

Świat zwierząt hodowanych w małych lub średnich rodzinnych gospodarstwach Z pewnością wielu rolników hodujących zwierzęta to ludzie dobrzy i wrażliwi, dbający o potrzeby swoich żywicieli. Oby było ich najwięcej. Ale jest to też obszar najbardziej trudno dostępny dla badań, stąd skala nadużyć jest bardzo trudna do ustalenia.  O tym, jak Polacy traktują te zwierzęta możemy przeczytać m.in. w raporcie z 2016 r. przygotowanym przez Fundację Czarna Owca Pana Kota i Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt EkoStraż. Czytamy tam mi.in.: „Wynikające z działalności człowieka cierpienie zwierząt gospodarskich rzadko bywa przedmiotem postępowań sądowych, mimo że zwierzęta te stanowią najliczniejszą grupę zwierząt utrzymywanych przez ludzi.[…] Ludzie, w tym osoby prowadzące fermy utrzymujące zwierzęta gospodarskie oraz konsumenci produktów odzwierzęcych, mają tendencję do dystansowania się od losu zwierząt gospodarskich, aby uniknąć konfliktów sumienia związanych z utrzymywaniem tych zwierząt w warunkach często niezaspakajających ich podstawowych potrzeb bytowych oraz z ich uśmiercaniem.[…]  Czynom takim rzadko kiedy można będzie przypisać sadystyczny charakter, na ogół będą one wynikiem zorganizowanego działania ukierunkowanego nie na zadawanie bólu i cierpienia zwierzętom, lecz na intensyfikację wartości produkcyjnej kosztem ich potrzeb.”  Sprawy o przestępstwa dotyczące zwierząt gospodarskich, w których orzekają sądy dotyczą głównie uśmiercania zwierząt bez uprawnień lub poza ubojnią. [3]

Co też wiemy, że w jednym tylko roku, jedno tylko Towarzystwo Ochrony Zwierząt w Polsce przeprowadziło w 2020 roku 35 tysięcy interwencji dotyczących niehumanitarnego traktowania zwierząt. Dane nie mówią ile interwencji dotyczyło zwierząt gospodarskich. Zaliczają się do nich też psy, które na polskiej wsi wciąż bardzo często pędzą życie na łańcuchach, czasem samotne w kojcach. Mioty psów i kotów wciąż topione są lub wyrzucane na śmietniska. Autorka tego raportu wie z osobistych obserwacji o: bykach hodowanych na mięso w zupełnych ciemnościach, o poranionych psach umierających bez pomocy ze strony człowieka, o szczeniakach wyrzucanych do potoku, o psach bez bud na krótkich łańcuchach, o krowach nigdy nie wyganianych na pastwisko, stojących całe życie w ciemnych oborach. Wszyscy wiemy o świniach wyrzucanych jak śmieci na jezdnię przez demonstrujących rolników, psach wleczonych na sznurze za samochodem, itd. itp. To nie jest pełny, ani reprezentatywny  obraz, to są jedynie migawki z polskiej wsi. Ale te jakże wiele mówią te obrazy obojętności, a nawet okrucieństwa wobec zwierząt.

Zwierzęta wykorzystywane w nauce. To wielki i skomplikowany problem. Rocznie w laboratoriach ginie na świecie  ok. 200 mln zwierząt. Wstrząsy elektryczne, elektrody wszczepiane do mózgu, chemikalia wstrzykiwane do oczu, rany i oparzenia skóry doprowadzające do zakażenia, wywoływanie chorób, łamanie kręgosłupów, hodowanie wirusów i komórek rakowych które następnie są wszczepiane do organizmu: to tylko niektóre z tortur, którym zwierzęta są poddawane i zabijane w laboratoriach w imię nauki i eksperymentów. Dodatkowo, trzymane w klatakach pozbawione są możliwości naturalnych zachowań, nieustannie traumatyzowane żyją w ogromnym stresie, izolowane od swoich społeczności. To piekło zwierząt.  Ciekawość badawcza, chęć odkrywania zjawisk, szukanie sposobów leczenia, zapobiegania chorobom. Jak daleko wolno człowiekowi posunąć się w tych eksperymentach? Mówi się coraz częściej, że części z prowadzonych testów nie można ekstrapolować na organizm człowieka, część prowadzi do wniosków trywialnych, oczywistych. Część z tych badań jest jedynie wyrazem potrzeby nieograniczonego niczym, także miłosierdziem, rozwoju. Jest wiele badań, które są pseudonauką. Ostatni raport Komisji Europejskiej pokazuje, że w 2018 r. zostało przeprowadzonych  10.8 milionów eksperymentów na zwierzętach w EU i pomimo rosnącego sprzeciwu społeczeństw liczba ta wzrasta. Tylko 18% z tych eksperymentów, to były badania wymagane przez przepisy. Eksperymenty są też wykonywane tam, gdzie dostępne są już inne metody badawcze. 32% testów w 2018 to były m.in. testy np. drażniące oczy, skórę,  rakotwórcze,  sprawdzające toksyczność, drażniące nerwy, itd. 8.4% to było sprawdzanie chemii przemysłowej, 2.9 – środków ochrony roślin i biobójczych.[4] W 2019 roku w polskich laboratoriach do doświadczeń wykorzystano 143 103 zwierząt, w tym 41 813 zwierząt dostało poddanych procedurom dotkliwym, czyli tym najbardziej drastycznym. Organizacje społeczne mają znikomy udział w opiniowaniu zgód na eksperymenty.

We wrześniu 2021 zaproponowano zmianę prawa, które całkowicie utajniłoby pracę organów, wydających zgodę na doświadczenia na żywych zwierzętach. Sam fakt, że te prace trzeba aż tak utajniać budzi ogromny niepokój.[5]

Handel dzikimi zwierzętami. W ostatnich latach na świecie obserwuje się wzrost tego rodzaju przestępczości. Codziennością stały się szokujące zdjęcia: wykrwawiające się na śmierć nosorożce, zastrzelone dla ich rogu, żywe rekiny którym odżyna się płetwy, ptaki i gady przemycane przez granice i przetrzymywane w strasznych warunkach (przykład z Polski – transport tygrysów). To najbardziej dochodowa form działalności przestępczej, szacowana na od 8 do 20 mld euro rocznie.

Zwierzęta towarzyszące. Te zwierzęta są kategorią zwierząt, którym człowiek dla własnej przyjemności nadał szczególne prawa choć nie różnią się niczym w tym jak odczuwają ból i jak swoiste mają potrzeby, od zwierząt hodowlanych, czy dzikich, którym można zrobić wszystko. Nie jemy ich, znęcanie się nad nimi (np. trzymanie psów, kotów w klatkach, zabijanie ich bez szczególnego powodu jest karane). Pamiętajmy przy tym, że to dotyczy krajów naszego kręgu cywilizacyjnego. Na świecie każdego roku ponad 10 mln. psów i kotów zabijanych jest na pożywienie w krajach Azji.   Większość właścicieli zwierząt towarzyszących traktuje je jak członków rodzin, dba o nie.  Ale nawet zwierzęta towarzyszące bywają okrutnie traktowane przez człowieka, m.in. w pseudo hodowlach psów, ptaków.  W 2019 roku Polskie Towarzystwo Opieki nad zwierzętami objęło swoimi  interwencjami dotyczącymi złego traktowania zwierząt 405 081 osób i 315 instytucji, w roku 2020 to było już 530 367 osób i 250 instytucji.[6]  Rośnie też liczba przestępstw, związanych z Ustawą o ochronie zwierząt art. 35 ust. 1-2, wykrywanych przez Policję. W 2000 r. było ich 818.[7]

[1] Więcej o okrutnym traktowaniu zwierząt można przeczytać, m.in. w: T. Pietrzykowski. Spór o prawa zwierząt, Katowice 2007; T. Pietrzykowski. Etyczne problemy prawa, Warszawa 2011, s. 37-51; Sz. Hołownia. Boskie zwierzęta. Znak, 2021; Dariusz Gzyra. Dziękuję za świńskie oczy. Jak krzywdzimy zwierzęta. Wyd. Krytyki Politycznej 2018; Etyczne potępienie myślistwa. red. D. Probucka. Wyd. UJ, 2019; Ilona Rabizo. W kieracie ubojni. Oficyna Wydawnicza Bractwa "Trojka" 2018., film: Mathiew Scully. Dominion.

[2] Etyczne potępienie myślistwa. pod red. Doroty Probuckiej, Wyd. UJ 2019

[3] Jak Polacy znęcają się nad zwierzętami.” Fundacja Czarna Owca Pana Kota i Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt EkoStraż, Wrocław 2016

[4] (European Commission. Summary Report on the statistics on the use of animals for scientific purposes in the Member States of the European Union and Norway in 2018, Brussels, 14.7.2021 SWD(2021)

[5] Anna Gdula. Tajne eksperymenty na zwierzętach poza społeczną kontrolą. https://siecobywatelska.pl/tajneeksperymenty?fbclid=IwAR1q55ZaV2duSZn6u4ZZGCWmm7l-XJ0ziRfG2tujBwUD6LroyDVEdZVETSQ

[6] Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Sprawozdanie merytoryczne za rok 2019 i 2020 http://www.toz.pl/sprawozdania.html

[7] Statystyki policji, https://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/wybrane-ustawy-szczegol/ustawa-o-ochronie-zwier/50889,Ustawa-o-ochronie-zwierzat.html


Katechizm Kościoła Katolickiego o zwierzętach

KKK. Część I. Wyznanie wiary. Dział II. Wyznanie wiary chrześcijańskiej. Rozdział 1. Wierzę w Boga Ojca. Art.1 par.5. Niebo i Ziemia

W tej części Katechizmu zwierzęta są obecne, jako część Stworzenia

300  […] Ponieważ jednak jest Stwórcą niezależnym i wolnym, pierwszą przyczyną wszystkiego, co istnieje, jest także obecny w najgłębszym wnętrzu swoich stworzeń.[…].

301 Po stworzeniu Bóg nie pozostawia stworzenia samemu sobie. Nie tylko daje mu byt i istnienie, ale w każdej chwili podtrzymuje je w istnieniu, pozwala mu działać i prowadzi je do jego celu. Uznanie tej pełnej zależności od Stwórcy jest źródłem mądrości i wolności, radości i ufności:

Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo
gdybyś miał coś w nienawiści, byłbyś tego nie uczynił. Jakżeby coś trwać mogło,
gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz
wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia! (Mdr 11, 24-26).

 

306 Bóg jest niezależnym Władcą swego zamysłu. W jego realizacji posługuje się jednak współudziałem stworzeń. Nie jest to znakiem słabości, lecz wielkości i dobroci Boga wszechmogącego. Bóg daje więc swoim stworzeniom nie tylko istnienie, lecz także godność samodzielnego działania, bycia przyczynami i zasadami wzajemnie dla siebie oraz współdziałania w ten sposób w wypełnianiu Jego zamysłu. (KKK dział II, art 1, par 4, 306)

339. Każde stworzenie posiada swoją własną dobroć i doskonałość. O każdym z dzieł „sześciu dni" jest powiedziane: „A widział Bóg, że było dobre". „Wszystkie rzeczy bowiem z samego faktu, że są stworzone, mają własną trwałość, prawdziwość, dobroć i równocześnie własne prawa i porządek" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 36). Różne stworzenia, chciane w ich własnym bycie, odzwierciedlają, każde na swój sposób, jakiś promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga. Z tego powodu człowiek powinien szanować dobroć każdego stworzenia, by unikać nieuporządkowanego wykorzystania rzeczy, które lekceważy Stwórcę oraz powoduje zgubne konsekwencje dla ludzi i ich środowiska.

340 Współzależność stworzeń jest chciana przez Boga. Słońce i księżyc, cedr i mały kwiatek, orzeł i wróbel: niezmierna rozmaitość i różnorodność stworzeń oznacza, że żadne z nich nie wystarcza sobie samemu. Istnieją one tylko we wzajemnej zależności od siebie, by uzupełniać się, służąc jedne drugim.

341 Piękno wszechświata: Porządek i harmonia świata stworzonego wynikają z różnorodności bytów oraz związków, jakie istnieją między nimi. Człowiek odkrywa je stopniowo jako prawa natury. Budzą one podziw uczonych. Piękno stworzenia jest odbiciem nieskończonego piękna Stwórcy. Powinno ono budzić szacunek i zachęcać do poddania Bogu rozumu i woli człowieka.

342 Hierarchia stworzeń jest wyrażona przez porządek „sześciu dni", który przechodzi od tego, co mniej doskonałe, do tego, co bardziej doskonałe. Bóg kocha wszystkie swoje stworzenia (Por. Ps 145, 9), troszczy się o wszystkie, nawet o wróble. Niemniej Jezus mówi: „Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli" (Łk 12, 7), a także: „O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca!" (Mt 12, 12).

343 Człowiek jest szczytem dzieła stworzenia. Opis natchniony wyraża tę prawdę, wyraźnie oddzielając stworzenie człowieka od stworzenia innych stworzeń  (Por. Rdz 1, 26).

344 Istnieje solidarność między wszystkimi stworzeniami, wynikająca z faktu, że wszystkie one mają tego samego Stwórcę i wszystkie są skierowane ku Jego chwale:

Pochwalony bądź, Panie,
Z wszystkimi Twoimi stworzeniami,
A przede wszystkim z naszym bratem słońcem,
Które dzień daje, a Ty przez nie świecisz,
Ono jest piękne i promieniste,
A przez swój blask
Jest Twoim wyobrażeniem, o Najwyższy...
Panie, bądź pochwalony
Przez naszą siostrę wodę,
Która jest wielce pożyteczna
I pokorna, i cenna, i czysta...
Panie, bądź pochwalony
Przez naszą siostrę - matkę ziemię,
Która nas żywi i chowa,
I rodzi różne owoce, barwne kwiaty i zioła...
Czyńcie chwałę i błogosławieństwo Panu
I składajcie Mu dzięki,
I służcie Mu
Z wielką pokorą (Św. Franciszek z Asyżu, Cantico delie creature.)

 

KKK. Dział drugi: DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ. Rozdział II. „BĘDZIESZ MIŁOWAŁ SWEGO BLIŹNIEGO JAK SIEBIE SAMEGO". Artykuł 7: Siódme przykazanie

W części omawiającej przykazanie 7, w odniesieniu do „Poszanowania osób i ich dóbr” Katechizm mówi bezpośrednio o zwierzętach i daje tym czterem paragrafom tytuł „Poszanowanie integralności stworzenia”.

2415 Siódme przykazanie domaga się poszanowania integralności stworzenia. Zwierzęta, jak również rośliny i byty nieożywione, są z natury przeznaczone dla dobra wspólnego ludzkości w przeszłości, obecnie i w przyszłości (Por. Rdz 1, 28-31). Korzystanie z bogactw naturalnych, roślinnych i zwierzęcych świata nie może być oderwane od poszanowania wymagań moralnych. Panowanie nad bytami nieożywionymi i istotami żywymi, jakiego Bóg udzielił człowiekowi, nie jest absolutne; określa je troska o jakość życia bliźniego, także przyszłych pokoleń; domaga się ono religijnego szacunku dla integralności stworzenia (Por. Rdz 1, 28-31).

2416 Zwierzęta są stworzeniami Bożymi. Bóg otacza je swoją opatrznościową troską (Por. Mt 6, 26). Przez samo swoje istnienie błogosławią Go i oddają Mu chwałę (Por. Dn 3, 57-58). Także ludzie są zobowiązani do życzliwości wobec nich. Warto przypomnieć, z jaką delikatnością traktowali zwierzęta tacy święci, jak św. Franciszek z Asyżu czy św. Filip Nereusz.

2417 Bóg powierzył zwierzęta panowaniu człowieka, którego stworzył na swój obraz (Por. Rdz 2, 19-20; 9, 1-4). Jest więc uprawnione wykorzystywanie zwierząt jako pokarmu i do wytwarzania odzieży. Można je oswajać, by towarzyszyły człowiekowi w jego pracach i rozrywkach. Doświadczenia medyczne i naukowe na zwierzętach, jeśli tylko mieszczą się w rozsądnych granicach, są praktykami moralnie dopuszczalnymi, ponieważ przyczyniają się do leczenia i ratowania życia ludzkiego.

2418 Sprzeczne z godnością ludzką jest niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie. Równie niegodziwe jest wydawanie na nie pieniędzy, które mogłyby w pierwszej kolejności ulżyć ludzkiej biedzie. Można kochać zwierzęta; nie powinny one jednak być przedmiotem uczuć należnych jedynie osobom.

 

W podsumowaniach „Teksty w skrócie” tej części Katechizmu pojawiają się 2 punkty:

2456 Powierzone przez Stwórcę panowanie nad bogactwami naturalnymi, roślinami i zwierzętami świata nie może być oddzielone od szacunku dla wymagań moralnych, łącznie z wymaganiami wobec przyszłych pokoleń.

2457 Zwierzęta zostały powierzone człowiekowi, który jest zobowiązany do życzliwości wobec nich. Mogą one służyć słusznemu zaspokajaniu potrzeb człowieka.

 

Z Kompendium KKK:

506. Co nakazuje siódme przykazanie? 2407, 2450-2451

Siódme przykazanie nakazuje poszanowanie dóbr innych przez praktykowanie

sprawiedliwości i miłości, umiarkowania i solidarności. W szczególności domaga się

dotrzymywania obietnic i przestrzegania zawartych umów; naprawienia popełnionej

niesprawiedliwości i zwrotu rzeczy bezprawnie nabytej; poszanowania integralności

stworzenia przez roztropne i umiarkowane korzystanie z bogactw mineralnych, roślinnych

i zwierzęcych całego świata, ze specjalną troską wobec rodzajów zagrożonych wyginięciem.

 

507. Jaką postawę powinien mieć człowiek wobec zwierząt? 2416-2418, 2457

Człowiek winien traktować zwierzęta, które są stworzeniami Boga, z życzliwością, unikając

zarówno przesadnej miłości wobec nich, jak i wykorzystywania ich w sposób niegodziwy,

przede wszystkim dla doświadczeń naukowych wykonywanych poza rozsądnymi granicami

i połączonych z zadawaniem im niepotrzebnych cierpień.


Zanim zjecie kromkę z pachnącą szynką...

Świnie domowe charakteryzują się silnym instynktem stadnym i nawiązują miedzy sobą rozmaite relacje. Każde stado zajmuje określone terytorium, a jego przewodnikiem jest najstarsza, najbardziej doświadczona locha. W matriarchalnym stadzie panuje ścisła hierarchia, a jego członkowie lubią się lub nie lubią, czasem nawiązują trwające całe życie przyjaźnie. Więcej Info


Animal Kind

Strona zwierająca materiały dla dzieci szkolnych (szkoła podstawowa), które uczą szacunku i empatii wobec zwierząt
https://animalkind.org.uk/


Odpowiednie dać słowo

W ostatnich miesiącach brakuje słów na opisanie świata. Te najbardziej pasujące zostały dawno wytarte, zużyte, nadużyte. Straszna wojna, odbywająca się tym razem tak blisko powoduje, że więcej myślimy o świecie, ludzkości, cywilizacji, weryfikujemy niektóre nasze poglądy. Chcemy to nazwać. Przydałyby się adekwatne słowa.

W kontekście wojny rozżarzyło się także myślenie o zwierzętach. Dzięki mediom mamy możliwość zobaczyć ich sprawę w różnych odsłonach. Widzimy heroizm ludzi ratujących te domowe, dźwigających oprócz walizek i plecaków kontenery, pudła, pojemniki ze zwierzęcymi przyjaciółmi, ryzykujących dodatkowe problemy w podróży. Widzimy zaangażowanie wolontariuszy na granicy, dających schronienie, pomagających w drodze, wspaniałe dziewczyny na dworcu PKP w Krakowie. Podziwiamy ciężką pracę ludzi ewakuujących schroniska, ogrody zoologiczne. Ale też wielu z nas doświadcza przerażenia i bezradności wobec horroru, jaki jest udziałem zwierząt hodowanych w Ukrainie… na pokarm. Wprawdzie i tak doznawały cierpienia, miały umrzeć z ręki człowieka, ale straszność ich sytuacji się potęguje. A dzikie zwierzęta w lasach, śmiertelnie przerażone wybuchami? Naszych ulubieńców, ptaki w miastach, bronimy przed sylwestrowymi fajerwerkami. Wiemy, jak ciężko to znoszą. A tu…Więcej Info


Czesław Miłosz. Wysłuchaj

Wysłuchaj mnie Panie, bo jestem grzesznikiem, a to znaczy, że nie mam nic
prócz modlitwy.
Uchroń mnie od dnia oschłości i niemocy.

Kiedy ani lot jaskółki, ani piwonie, żonkile i irysy na rynku kwiatowym nie będą
dla mnie znakiem Twojej chwały.

Kiedy otoczą mnie szydercy, a ja przeciw ich argumentom nie potrafię
przypomnieć sobie żadnego Twego cudu.

Kiedy wydam się sobie oszustem i szalbierzem, ponieważ biorę udział
w religijnych obrzędach.

Kiedy Ciebie oskarżę o ustanowienie powszechnego prawa śmierci.

Kiedy już gotów będę pokłonić się przed nicością i życie na ziemi nazwać
diabelskim wodewilem.


Ks. Roman Rogowski. Zwierzęta – nasi mniejsi bracia. Cz.2

[…]

Gdy Bóg rozbił namiot wśród nas

„Słowo stało się ciałem i rozbiło namiot wśród nas” (J 1, 14) – w ten sposób Jan Ewangelista rozpoczyna opis dziejów odkupienia i zbawienia człowieka oraz świata. Pierwszym etapem tych dziejów było Wcielenie, która polegało na tym, że Syn Boży stał się człowiekiem, zaczął żyć i działać jako pełny, normalny człowiek. Wzięte „z prochu ziemi” Jego ciało stanowi cząstkę naturalnego środowiska. Jeżeli więc Jezus dokonuje odkupienia, to dokonuje odkupienia nie tylko wszystkich ludzi, ale także całego środowiska. To środowisko obdarza odkupieniem i uświęca przez całe swoje życie, zakończone męką i śmiercią. Kocha góry, pustynię i morze, lubi ptaki, zwierzęta i drzewa. Dlatego od momentu Najświętszej Inkarnacji nie ma już podstaw, by dzielić świat na „sacrum”, święte i na „profanum”, nieświęte, wszystko (panta) bowiem, z wyjątkiem ludzkiego grzechu, jest „święte”.

Wielką cechą Jezusa jest realizm: zanim odkupienie przekształci się w zbawienie, trzeba czasu, cierpliwości i wyrozumiałości dla ludzi i ich słabości. Trzeba także wielkiej, takiej powszedniej solidarności z nimi – i to najbardziej z tymi, którzy są słabi i ubodzy. To widać w każdej sytuacji, w której Jezus znajduje się i działa.

Widać to także w tych sytuacjach, w których chodzi o zwierzęta. Otóż Jezus spożywa nie tylko chleb, ale pozwala jeść ryby i sam je spożywa (Łk 24, 42). Należy przy­puszczać, że – jak każdy wierzący Żyd – spożywał baranka paschalnego. Zasadniczo nie sprzeciwiał się składaniu krwawych ofiar w świątyni, które jednak potem zostaną zastąpione jedyną ofiarą z Niego samego. W kraju leżącym obok miasta Gadara poświęca życie całego stada świń, aby ratować dwóch opętanych (Mt 8, 28-34). Używa oślicy, by na niej wjechać w mury świętego miasta (Mt 21, 1-10).

Finałem odkupieńczego dzieła Chrystusa było zstąpienie do Otchłani (1 P 3, 19-20), a przede wszystkim Jego zmartwychwstanie i wstąpienie do nieba. Chrystus zstępując „do piekieł”, jak to wyraża Credo, zstąpił do serca wszechświata, do jądra stworzenia, by odkupić wszystko, co zostało stworzone, całość wszechbytu (panta). Zmartwychwstając w swoim ludzkim, chociaż przemienionym ciele, które było cząstką stworzenia, całe to stworzenie, całe środowisko obdarzył życiodajną Paschą, a wstępując do nieba poderwał je ku Ojcu. Oczywiście, dokonane przez Jezusa odkupienie przechodzi w zbawienie w wielkim, powolnym procesie, w wielkiej wszechogarniającej Passze i zostanie w pełni dokonane w Paruzji, gdy nastąpi „odnowienie wszystkich rzeczy” w wymiarze widzialnym, a całe stworzenie, całe środowisko przekształci się „w nowe niebiosa i nową ziemię” (Dz 3, 21; Ap 21, 1).

W „nowych niebiosach i nowej ziemi”

Na tym tle można by pytać o kwestię trudną i do końca nie dającą się rozwikłać, a mianowicie o los zwierząt po ich śmierci, o ich – w jakimś sensie pojęte – zbawienie i obecność w „nowych niebiosach i nowej ziemi”. Dlatego od razu należy się zgodzić ze św. Tomaszem, który powiada, że „zakres i sposób odnowienia świata znane są jedynie Temu, który będzie sprawcą tego odnowienia” (S. Th. 91, 3). Na innym miejscu Akwinata ulega jednak pokusie rozwiązania tej kwestii i pisze, że w odnowionym świecie nie będzie ani zwierząt, ani roślin. Popierają go w tym poglądzie niektórzy scholastycy, natomiast św. Anzelm jest zdania, że w „nowej ziemi” będą jednak rośliny i kwiaty. Część współczesnych teologów jest skłonna przyznawać, że w odnowionym świecie będzie niemal całe naturalne środowisko, ze zwierzętami włącznie, ale przemienione i przebóstwione. Na czym jedno i drugie miałoby polegać, trudno powiedzieć.

Problem zatem jest otwarty, a otwarty jest przede wszystkim dlatego, że dane Objawienia na ten temat są bardzo skąpe, niejednoznaczne i w pewnym sensie ukryte oraz mają charakter jedynie wniosków teologicznych. Jeżeli więc – dla przykładu – weźmie się pod uwagę obraz „nieba nowego i ziemi nowej” (ouranes kainos – gea kaine) (2 P 3, 13; Ap 21, 1), następnie „odnowienie wszystkich rzeczy” (apokatastasis panton) (Dz 3, 21), a także „odrodzenie” wszystkich stworzeń (palingenesia) (Mt 19, 28) – to można zaryzykować twierdzenie, że w odnowionym świecie będą także zwierzęta. Najpierw dlatego, że – gdy chodzi o dzieło stworzenia – człowiek poprzez swoje ciało ma wspólną etiologię ze zwierzętami, ponieważ i człowiek, i zwierzęta pochodzą „z prochu ziemi”. Po wielkim upadku w raju mają wspólny los, gdyż „stworzenie zostało pod­dane marności i dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia, oczekując z upragnieniem objawienia się synów Bożych” (Rz 8, 19-22).

Można przypuszczać, że i w zmartwychwstaniu ludzi mogą w jakiejś formie uczestniczyć zwierzęta, chociażby przez ponowne ich stworzenie

W wymiarze zjawiskowym i człowiek, i zwierzęta mają wspólny, gorzki los: „Bóg chce ich doświadczyć, żeby wiedzieli, że sami przez się są tylko zwierzętami. Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam” (Koh 3, 18-19). Gdy chodzi o dzieło odkupienia i odnowy, to do pewnego stopnia wspólnota losów człowieka i zwierząt sprawia, że świat zwierząt ma też jakąś nadzieję eschatyczną: „W owym dniu – mówi Jahwe – zawrę przymierze ze zwierzem polnym i ptactwem powietrznym, i ze zwierzęciem naziemnym” (Oz 2, 20). I wtedy – jak poucza św. Paweł – całe stworzenie „zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych” (Rz 8, 19-21). A ponieważ – jak powiada Tertulian – „nadzieją chrześcijan jest zmartwychwstanie umarłych”, to można przypuszczać, że i w zmartwychwstaniu ludzi mogą w jakiejś formie uczestniczyć zwierzęta, chociażby przez ponowne ich stworzenie (creatio nova). Mówi o tym wyraźnie św. Bazyli w komentarzu do Psalmu 44: „Wsiewa się ciało zmysłowe, powstanie ciało duchowe; w tym czasie również wszelkie stworzenie cielesne z nami będzie odnowione” (PG 29, 390).

Za wyżej sformułowaną opinią przemawia ponadto obraz Boga, który jest Miłością (1 J 4, 8): jeżeli w „nowych niebiosach i nowej ziemi” będzie człowiek, to chciałby on, by wraz z nim było to wszystko, co kochał na doczesnej ziemi, a jeżeli kochał zwierzęta, to także i one. Co stoi na przeszkodzie, żeby Ojciec spełnił takie pragnienie dziecka? Nikos Kazantzakis w powieści „Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry” wkłada w usta Jannakosa, właściciela ukochanego osiołka, Jusufaki, następujące słowa: „A gdy umrę, jeśli Bóg zechce przyjąć do raju biednego Jannakosa, zatrzy­mam się przed bramą niebieską, ucałuję rękę strażnika i powiem mu: «Chcę cię prosić o łaskę Piotrze, wpuść do raju mego małego osiołka, a jeśli nie wejdziemy razem, ja nie wejdę także»”.

 

 

 

 

 

 

 

Wilki w Kościele

Maurice Lebreton opowiada, że w swoich proekologicznych podróżach spotkał się z takim wydarzeniem: ponieważ w pewnej okolicy wilki trzebiły stada kóz i owiec, pasterze postanowili je zabić, ale gdy w czasie jednej z nagonek dwa wilki wpadły do pobliskiego kościoła, zostawiono je przy życiu. „Oto rola Kościoła w tym bezlitosnym świecie” – komentuje Lebreton.

Kościół opierając się na Biblii, a także na własnym doświadczeniu w ramach Tradycji, poucza w swoich dokumentach, że istnieje „najgłębsza jedność człowieka i środowiska” (Raport Stolicy Apostolskiej na Konferencję Sztokholmską 1972). Dlatego Paweł VI w Liście do sekretarza generalnego konferencji ONZ w sprawie ochrony środowiska w Sztokholmie pisał: „Dziś pojawia się świadomość, że człowiek i jego środowisko są bardziej niż kiedykolwiek nierozłączne. Środowisko stanowi podstawowe uwarunkowanie życia i rozwoju człowieka. Tak więc człowiek i przyroda są z sobą złączeni i dzielić muszą wspólny los doczesny.

Pisze Jan Paweł II w „Redemptor hominis”: „Stwórca chciał, aby człowiek obcował z przyrodą jako jej rozumny i szlachetny pan i stróż „(15), a Sobór Watykański II poucza: „Bóg gotuje nowe mieszkanie i nową ziemię. Całe to stworzenie, które Bóg uczynił dla człowieka, będzie uwolnione od niewoli znikomości” (KDK 39). Bóg chce bowiem „cały świat przekształcić w Chrystusie w nowe stworzenie, początkowo już tu, na ziemi, a w pełni w dniu ostatecznym” (DA 5). Człowiek jest zatem zobowiązany do ochrony środowiska, zwłaszcza zwierząt, i powinien to robić aż do momentu, kiedy nastąpi widzialne odnowienie wszystkiego i kiedy – jak dalej uczy Sobór – „wraz z rodzajem ludzkim również cały świat, głęboko związany z człowiekiem i przez niego zdążający do swego celu, w sposób doskonały odnowi się w Chrystusie” (KK 48).

Z tych i podobnych wypowiedzi Magisterium Kościoła można wywnioskować, że rozumna ochrona środowiska, a w nim przede wszystkim zwierząt, jest moralnym obowiązkiem chrześcijanina – i że ta ochrona jest już jakimś preludium do odnowienia w Paruzji całego stworzenia, co więcej – że w odnowionym świecie nie zabraknie także elementów naturalnego środowiska, a zatem i zwierząt.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że święta księga islamu, Koran, poucza: „Nie ma zwierząt na ziemi ani ptaków latających na skrzydłach, które by nie tworzyły społeczności podobnych do ludzkich” (Sura VI, 38). „Egzegeza muzułmańska – według komentarzy – widzi tutaj głoszoną prawdę o podobieństwie społeczności ludzkiej i zwierzęcej; obydwie sławią Boga, doznają Jego opieki i pojawią się, być może, na Sądzie Ostatecznym”.

W religiach azjatyckich, zwłaszcza w hinduizmie i buddyzmie, obowiązuje święte prawo „ahimsy”, czyli „niezabijania”, „niestosowania przemocy”, nie tylko wobec ludzi, ale także wobec całego stworzenia, zwłaszcza zwierząt. Zwolennikiem takiej postawy był Lew Tołstoj, który pisał: „«Nic zabijaj» nie odnosi się wyłącznie do zabójstwa człowieka, lecz wszystkiego, co żyje. A przykazanie to zostało zapisane w ludzkim sercu wcześniej aniżeli na górze Synaj”.

Ogólnie należy uczciwie przyznać, że kwestia ochrony środowiska, a zwłaszcza kwestia stosunku człowieka do zwierząt, i wynikające z niej wskazania moralne, ciągle nie znajdują swojego miejsca w powszechnej świadomości chrześcijan, a także – niestety – w duszpasterskiej działalności Kościoła.

Moralność ekologiczna

Współczesna teologia moralna – biorąc pod uwagę to wszystko, o czym była dotychczas mowa – podkreśla, że istnieje dzisiaj moralność ekologiczna, która mówi, iż jest ścisły obowiązek ochrony i obrony naturalnego środowiska i że jest to obowiązek moralny, a zatem obowiązujący w sumieniu. Wykroczenia przeciw temu obowiązkowi są złem moralnym, czyli grzechem, zwanym umownie „grzechem ekologicznym”. Tak jak każdy grzech, tak samo i ten, wymaga nawrócenia, a więc i poprawy. Jego ostateczną sankcją jest gniew Boży, zgodnie z upomnieniem Apoka­lipsy, która powiada, iż „Pan, Bóg Wszechmogący zniszczy tych, którzy niszczą ziemię” (11, 18).

Teologia próbuje formułować dzisiaj motywy biblijno-teologiczne ochrony i obrony środowiska naturalnego, w tym przede wszystkim zwierząt:

– szacunek do środowiska jako dzieła Bożego jest szacunkiem i forma uwielbienia wobec Boga Stworzyciela, a jego brak – zdradza grzeszną postawę wobec Niego;

– ochrona i obrona środowiska, kierowane rozsądkiem i mądrością, są doskonałą realizacją Bożego polecenia, które jest posłannictwem: „Abyście ziemię uczynili sobie poddaną”;

– troska o środowisko jest troską o człowieka, niszczenie tego środowiska jest bowiem niszczeniem człowieka zarówno w jego sferze biologicznej, jak również psychicznej i duchowej, stanowiąc pośrednio wykroczenie przeciw Dekalogowi: „Nie będziesz zabijał!” (Wj 20, 13);

– ochrona i obrona środowiska, zwłaszcza zwierząt, stanowi realizację Chrystusowego przykazania miłości, tego „Królewskiego Prawa”, jak je nazywa św. Jakub (Jk 2, 8);

— ochrona środowiska, a w jej ramach obrona zwierząt, jest powolnym przygotowaniem do Paruzji, do „nieba nowego i ziemi nowej”, kiedy to – jak zapowiada Apokalipsa – Bóg uczyni „wszystko (panta) nowe” (21, 5).

 

Fragment artykułu, który ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 7/1998.


Ks. Roman Rogowski. Zwierzęta – nasi mniejsi bracia. Cz.1

Kwestia ochrony środowiska, a zwłaszcza kwestia stosunku człowieka do zwierząt, i wynikające z niej wskazania moralne, ciągle nie znajdują swojego miejsca w powszechnej świadomości chrześcijan, a także – niestety – w duszpasterskiej działalności Kościoła.

Czymże jest serce miłosierne? Jest sercem, które plonie miłością do całego stworzenia: do ludzi, ptaków i zwierząt, i do demonów, i do wszystkiego, co istnieje – św. Izaak Syryjczyk, Homilia 71

Pewnego razu do ojca Pachomiusza na pustyni przybył młody brat z zapytaniem: „Powiedz mi, ojcze, czy Pan nasz, Jezus Chrystus, kochał i czy nakazał je także nam kochać?”. Ojciec Pachomiusz odparł: „Widzisz, synu, odpowiedź musisz sobie znaleźć sam, bo gotowej nie ma. Otwórz skarbiec Bożego Słowa i szukaj tak długo, aż znajdziesz. Bo jeżeli jest pytanie, musi być odpowiedź”.

Jeśli Chrystus zapowiada, że „Pocieszyciel, Duch Święty, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,16), to Jego działanie objawia się także w tym, że w świadomości chrześcijan pojawiają się – w różnej formie – nowe prawdy, że te prawdy domagają się pogłębienia i zrozumienia i że potem przenikają w życie. Jedną z takich prawd jest prawda o świecie jako naturalnym środowisku, a w nim o jego poszczególnych elementach, wśród których jedno z pierwszych miejsc zajmują zwierzęta. Ta świadomość, którą można nazwać ekologiczną, jest bez wątpienia owocem działania Ducha Świętego i ma swoje najgłębsze korzenie w naturze człowieka, a konsekwentnie – w samym Bogu. Odpowiedzi na pytania, które rodzi ta świadomość, należy także szukać w Bogu, a konkretnie w Jego objawiającym Słowie, a także w tym „tchnieniu Bożym”, jakim jest ludzki rozum.

Niniejszy artykuł jest próbą takiego szukania odpowiedzi na pytania dotyczące „naszych mniejszych braci”, czyli zwierząt.

„I było bardzo dobre”

Kwestię zwierząt w całym dziele stworzenia i odkupienia, a szczegól­nie kwestię relacji między człowiekiem a zwierzętami, należy rozważyć tylko i jedynie na tle szerszego zagadnienia, jakim jest zagadnienie środowiska naturalnego, którego istotnym elementem jest zwierzę.

Opowieść biblijna, która rozpoczyna pierwszą księgę Biblii, zwaną Księgą Rodzaju lub Księgą Początków (Genesis), zaczyna się zdaniem: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (1,1) i po kolei przedstawia, jak Bóg Jahwe stwarza natu­ralne środowisko, w którym umieści człowieka. I kończy stwierdzeniem: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (1,31). A zatem woda, ziemia i niebo, trawy i drzewa, zwierzęta, ptaki i ryby były w oczach Boga Jahwe czymś dobrym, a kiedy stanął wśród nich człowiek, wtedy wszystko było „bardzo dobre”. I nad tym wszystkim „unosił się Duch Boży” (1,2).

Stwarzając człowieka i umieszczając go w naturalnym środowisku Bóg zastanawia się, kim on ma być i jaką rolę ma odegrać w tym środowisku: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad całą ziemią i nad wszelkim zwierzęciem naziemnym” (1, 26). I Bóg Jahwe wpada na pomysł, żeby stworzyć człowieka, z jednej strony jako stworzenie duchowe, mądre i wolne, a z drugiej – jako stworzenie cielesne, przy czym to ciało Bóg postanawia wziąć ze środowiska natural­nego, dlatego Biblia informuje: „Wtedy to Jahwe Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia” (2, 7). A zatem poprzez swoją cielesność, swoje ciało człowiek jest cząstką środowiska, w którym Bóg go umieścił – i jest do tego stopnia tą cząstką, iż do tego środowiska z powrotem wróci jako garść prochu: „Pan stworzył człowieka z ziemi i znów go jej zwróci” (Syr 17, 1).

Od początku człowiek jest obowiązany do szacunku wobec stworzenia, do mądrego korzystania ze środowiska, do ochrony wszelkiego życia i do wręcz świętego traktowania tego wszystkiego, co wyszło z ręki Boga

Ale poprzez swoją duchowość, swój rozum i wolność jest człowiek ponad tym środowiskiem, wykracza poza i ponad nie, i dlatego otrzymał od Boga Jahwe polecenie, które jest jednocześnie posłannictwem: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad ry­bami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszelkim zwierzęciem naziemnym (1,28).

Bóg Jahwe polecając człowiekowi, by czynił ziemię „sobie poddaną”, jednocześnie postanowił: „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem” (1,29). Wynikałoby z tego, iż pierwsi ludzie byli wegetarianami i byli zobowiązani do ochrony życia zwierząt. Co więcej, także i zwierzęta były wyłącznie roślinożerne (1,30). Wyraźnie widać, że Bogu Jahwe chodziło o to, by – jak pisze powstała dwa wieki potem Księga Mądrości – „człowiek panował nad stworzeniami, co przez Boga się stały, by władał światem w świętości i sprawiedliwości, i w prawości serca sprawował sądy” (9, 2-3). A zatem od początku człowiek jest obowiązany do szacunku wobec stworzenia, do mądrego korzystania ze środowiska, do ochrony wszelkiego życia i do wręcz świętego traktowania tego wszystkiego, co wyszło z ręki Boga.

Upadek w Ogrodzie Czterech Rzek

I oto następuje w ogrodzie Eden, w Ogrodzie Czterech Rzek, wielki upadek: pierwsi ludzie są nieposłuszni Bogu i popełniają grzech. Popełniając go ściągają karę nie tylko na siebie i na całe potomstwo z nich rodzone, ale także na całe naturalne środowisko. Najpierw Bóg mówi do węża: „Bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych” (3,14), a potem dodaje: „Przeklęta niech będzie ziemia” (3,17). Być może, te dwa przekleństwa, a zwłaszcza to rzucone na węża, upoważniały człowieka – w jego mniemaniu – do zabijania nie tylko samego węża, ale także wszelkiego zwierzęcia. W jakimś stopniu taki sposób myślenia potwierdzałby potop, w którym Bóg postanowił wytracić nie tylko ludzi, lecz i zwierzęta. Ocalały tylko te, które były w arce Noego.

Po potopie jednak Bóg, litując się nad całym stworzeniem, zawiera nim przymierze, zwane Przymierzem Noachickim, bo zawiera go z Noem – i zawiera je nie tylko z człowiekiem, ale także z całym środowiskiem, z całym stworzeniem, „z wszelką istotą żywą: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, z wszelkim zwierzęciem na ziemi” (9, 9-10) . Ale co dziwniejsze, po upadku i po potopie Bóg jakby się wycofał z nakazu ochrony życia zwierząt i jakby zezwalał na wszelki pokarm: „wszystkie zwierzęta naziemne i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm” (9, 2-3).

Mimo przymierza z Noem niewiele się zmieniło w sytuacji człowieka i jego środowiska: panuje grzech i jego gorzkie konsekwencje. Zgodnie jednak z obietnicą daną w raju (3,14-15), zwaną Protoewangelią, wszystko zmierza do tego, żeby odkupić człowieka i jego naturalne środowisko. Bóg jako Ojciec, postanowił „wszystko (panta) na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi” (Ef I 1,10). […]

1 część artykułu, który ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 7 w 1998.